501 936 975

Zielony Gorzów uratuje drzewa?

Z MIASTA

*Adam Oziewicz
2017-10-11 12:15
8854

medium_news_header_4168.jpg

(fot. Adam Oziewicz)

Zielony zespół, zielony oficer, a teraz stowarzyszenie Zielony Gorzów… Chcą przypilnować terenów zielonych, drzew gdzie wycinki nie są konieczne, także edukować. – Proces degradacji fałszywie usprawiedliwiany inwestycjami można jeszcze zatrzymać – uważa Grzegorz Witkowski.  

Stowarzyszenie Zielony Gorzów to skutek oburzenia na wycinki drzew, to rezultat niepokoju społecznego. – Złość zrodziła się z informacji o wycince całej alei drzew przy Kostrzyńskiej – przypomniał sytuację sprzed kilku miesięcy Grzegorz Witkowski, stoi na czele nowej, już sformalizowanej, grupy. Szybko okazało się, że to nie jest jedyne planowane i realizowane przez magistrat niszczenie gorzowskiego drzewostanu. Inwestycje mają pochłonąć olbrzymie tereny zielone. 
 
Grzegorz Witkowski dał się poznać gorzowianom już przy okazji obrony alejek przy Marcinkowskiego, gdy inwestycję planował prezydent Tadeusz Jędrzejczak (ostatecznie tamta wycinka została zablokowana) – teraz G. Witkowski konsekwentnie uważa, że gorzowska zieleń jest cennym dobrem mieszkańców i należy ją chronić, nie dewastować. – Zasłanianie się tworzeniem nowej infrastruktury miejskiej dla wygody mieszkańców jest niepoważne i nieuprawnione. W nowoczesnej Europie każde drzewo, każda wyspa zieleni jest chroniona, pielęgnowana i nigdy nie koliduje z budową infrastruktury, jest jej dopełnieniem – podkreśla.   
 
Przedstawiciele stowarzyszenia nie mają wątpliwości, że nie wolno w mieście bez zastanowienia wycinać kilku tysięcy drzew gdy każde jest cenne dla ekosystemu. Myśląc o nowoczesności, przyszłości urzędnicy powinni mieć na uwadze to co stanowi kulturę i tradycję. – Aby fragment miasta, ulica, obiekt były ładne wcale nie trzeba ich wcześniej demolować i budować od początku. Czasami wystarczy lifting, remont, dostosowanie do nowych potrzeb, niekoniecznie wyrywanie wszystkiego z korzeniami i zalewanie betonem, jak to się dzieje na Kwadracie – powołuje się na realizowaną właśnie inwestycję G. Witkowski. W jego ocenie, magistrat idzie w złą stronę i właśnie, aby nagłaśniać, aby mówić o tym, że coś jest nie tak powołał stowarzyszenie. Grupa chce być głosem społeczności lokalnej w dziedzinie miejskiej zieleni.
 
Stowarzyszenie działa od kilka miesięcy, ostatnio koncentrowało się na programie „beton vs zieleń” – realizuje go dzięki środkom pozyskanym z urzędu marszałkowskiego, w ramach lubuskich inicjatyw młodzieżowych. Kampania jest skierowana do uczniów gorzowskich szkół. W najbliższych dniach członkowie stowarzyszenia Zielony Gorzów poprowadzą prelekcje w pięciu placówkach. Zespół szkół technicznych i ogólnokształcących przy Czereśniowej zdecydował się na duże spotkanie z grupą stuosobową, a na przykład ekonomik na prelekcję dla jednej klasy na godzinie wychowawczej. Na spotkaniach będzie prezentowana wystawa fotosów z najpiękniejszymi zielonymi zakątkami miasta. Główny wykładowca: regionalista Robert Piotrowski – będzie opowiadał o roli terenów zielonych w dziejach miasta, o ich znaczeniu ekologicznym, kulturalnym i krajobrazowym. Program „beton vs zieleń” będzie miał finał pod koniec października w formie happeningu z udziałem młodzieży. – Rozwój miasta nie musi oznaczać jego zabetonowania. Doświadczenia innych wskazują, że zieleń może spójnie koegzystować z inwestycjami w miejską infrastrukturę. O tym również będziemy rozmawiać w szkołach – zaznaczyła Katarzyna Miczał, również działa w nowym stowarzyszeniu.         
 
Grupa widzi swoją rolę głównie przy dopilnowaniu zielonych punktów przy miejskich inwestycjach, nie tylko całych grup drzew przy przebudowywanych ulicach. Wśród planowanych prac jest rewitalizacja parku Siemiradzkiego – to też miejsce gdzie będzie skierowana uwaga Zielonego Gorzowa i to już na etapie projektowania.       
 
O swoje nowej inicjatywie ekolodzy poinformowali wczoraj na specjalnej konferencji prasowej. Była wśród nich Magdalena Pałka aktywna w zielonym zespole – to organ powołany z inicjatywy mieszkańców, a współpracuje z miejskimi urzędnikami, grupa 10 wolontariuszy, przedstawicieli strony społecznej. – Przez ten organ dowiadujemy się z pierwszej ręki o planowanych inwestycjach i związanych z nimi wycinkach. Mamy też stały kontakt z zielonym oficerem Rafałem Chojnackim – przedstawia sytuację pani Magda. Według niej rolą stowarzyszenia miałoby być również upublicznianie pozyskanych od miasta informacji, bo przepływ danych między urzędem, a mieszkańcami o skali degradacji terenów zielonych nie jest zadowalający. – O wielu działaniach w tej materii gorzowianie dowiadują się po fakcie. Ostatni przykład? Wycięcie niemal wszystkich wierzb nad rzeką po stronie Zawarcia. To kompletnie wyklucza jakąkolwiek rozmowę z miastem czy naszą reakcję, sprawia, że czujemy się bezsilni – podkreśla.        
 
M. Pałka regularnie uczestniczyła w konsultacjach dotyczących wycinek drzew m.in. przy ulicy Kostrzyńskiej. Tak poznała grupę zaangażowaną w obronę miejskiej zieleni. Uważa, że siłą każdego stowarzyszenia są ludzie i ich aktywność, stąd zachęca do przyłączenia się do już sformalizowanego stowarzyszenia. – Indywidualnie możemy być co najwyżej oburzeni, zmartwieni tym co dzieje się na Kostrzyńskiej, na Kwadracie, przy Kobylogórskiej, powodów do niezadowolenie jest masa… Razem możemy zdecydowanie więcej. Choćby docierać z rzetelną informacją do gorzowian o braku uzasadnienia dla masowych wycinek – podsumowuje.
0
012
 

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x