przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Gorzowianin w kosmicznej ekipie!

Z MIASTA

Adam OziewiczAdam Oziewicz
2018-05-24 16:28
20100

Grzegorz w projekcie zajmował się konstrukcją ramy nośnej, powłoki ją otaczającej, odpowiadał za optymalizację masy lądownika oraz wykonał symulacje wytrzymałościowe

Jest w zespole autorów jednego z pięciu najlepszych projektów 10-tonowych pojazdów, które są w stanie z załogą bezpiecznie wylądować na Marsie. Koncepcja przygotowana przez polskich studentów może się okazać przełomowa dla całego programu.  

Gorzowianin Grzegorz Bielawski to absolwent klasy politechnicznej (matematyczno-fizycznej) LO przy Puszkina. Teraz jest na trzecim roku studiów inżynierskich, na mechanice i budowie maszyn. Specjalizacja? Konstrukcja i eksploatacja urządzeń mechanicznych. Uczelnia? Politechnika Wrocławska. W kole naukowym Off-Road działa od poprzedniego semestru czyli od siedmiu miesięcy. Jednak zespół ma znacznie dłuższą historię, od siedmiu lat projektuje pojazdy, które dałoby się użyć do eksploracji Marsa. Jego grupa poza ostatnim najważniejszym zadaniem, ma za sobą opracowanie pięciu wersji łazików marsjańskich.             
 
Grzegorz wyjaśnił nam, że na samym początku w zespole projektantów lądownika było prawie 30. studentów, ale w trakcie prac grupa się uszczupliła, teraz jest 15 młodych ludzi. – To niezwykle interdyscyplinarna grupa – żadna ze specjalności, no może poza mechanikami, nie dominuje. Są studenci mechaniki i budowy maszyn, automatyki i robotyki, fizyki, inżynierii materiałowej, elektroniki – wylicza w rozmowie z portalem. 
 
Jak się okazuje projekt studentów z Wrocławia może mieć kluczowe znaczenie dla agencji kosmicznych, bo dotąd, przynajmniej w Polsce, nikt nie opracował nawet zbliżonej konstrukcji – rozwiązuje ona najpoważniejsze problemy związane z lądowaniem dużego obiektu na Marsie. Dziś Grzegorz i jego koledzy z koła byli gośćmi forum sektora kosmicznego w Warszawie – tam usłyszeli, że ich pomysł może stać się jednym z przełomowych dla całego programu marsjańskiego. 
 
Ale trzeba podkreślić, wrocławski pojazd jest czysto teoretyczny, żaden z jego elementów, jak na razie, nie istnieje w rzeczywistości. Ale gdy organizatorzy międzynarodowego konkursu – The Mars Society przy współpracy z NASA – wyłonią już najlepszy z pięciu finałowych projektów, wtedy niewykluczone, że przynajmniej część pomysłów studentów z Politechniki Wrocławskiej zostanie wykorzystana do budowy ostatecznej wersji lądownika. 
 
Do finału zakwalifikowało się pięć drużyn z całego świata. Grzegorz nie widział konkurencyjnych opracowań – przynajmniej do rozstrzygnięcia konkursu będą utajnione – dlatego z trudem namawiamy go na ocenę szans w finale. – Biorąc pod uwagę doświadczenia w konkursach dla łazików, wydaje się, że nasze zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Polskie pomysły świetnie sobie radzą w takich sytuacjach – zauważa. W sierpniu wielki finał w Pasadenie w Kalifornii. Zespół z Wrocławia, z udziałem gorzowianina, będzie miał godzinę na prezentację wszystkich swoich rozwiązań dla unikalnego pojazdu. Potem całą grupę czeka rozmowa z jury konkursu i ostateczne rozstrzygnięcie – odpowiedź, który z pięciu finałowych projektów jest najlepszy 
 
Gorzowianin wspomina, że realizacja zaczęła się w połowie października ubiegłego roku od burzy mózgów całego zespołu oraz przeglądu koncepcji w dziedzinie lądowników. – Zapoznaliśmy się z dostępnymi już rozwiązaniami dotyczącymi dostarczania ładunku na powierzchnię Marsa. Pierwsze spotkania wypełniły dyskusje – ocenialiśmy, który z tropów najlepiej rokuje – relacjonuje.     
 
Na początku roku zespół studentów odnotował przełomowy moment – po rozmowie z pracownikiem Europejskiej Agencji Kosmicznej zderzył się z kosmiczną codziennością. – Doświadczony naukowiec uświadomił nam, że nie jest możliwy lot z Ziemi prosto na Marsa. Najpierw rakieta z lądownikiem musi dostać się na orbitę planety, a dopiero potem, po odłączeniu od rakiety, lądownik w jakiś sposób trzeba sprowadzić na powierzchnię – tłumaczy. Na wstępnym etapie prac chcieli, aby pojazd był zintegrowany z rakietą i w takiej postaci dotarł na powierzchnię Marsa, niestety takie rozwiązanie nie wchodzi w grę...
 
Koło czy też politechnika ma potencjał do budowy, czy wszystko skończy się na projekcie? – pytamy Grzegorza. Jak się okazuje, wykonanie poszczególnych elementów to nie problem. W przemyśle kosmicznym największą część budżetów projektów pochłania kontrola jakości, precyzja wykonania, gwarancja niezawodności itp. – Gdyby chciało się pokazać, że się potrafi... Czemu nie? Jednak przygotowanie maszyny zdolnej do lotu w kosmos przekracza nasze możliwości finansowe – rozwiewa wątpliwości nasz rozmówca.      
 
Konkursy w tej dziedzinie służą przede wszystkim poszukiwaniu nowych inspiracji dla rozwiązywania najtrudniejszy problemów teoretycznych związanych z technologią kosmiczną. Doświadczeni inżynierowie z NASA też potrzebują impulsu, świeżego spojrzenia na nie do końca dopracowane kwestie...   
 
Eagle to studencki projekt wielkogabarytowego lądownika marsjańskiego, realizowany przez studentów Politechniki Wrocławskiej. Już wiadomo, że to jeden z pięciu najlepszych projektów z całego świata wybrany do finału konkursu „Red Eagle – International Student Engineering Contest to Design Mars Lander”, organizowanego przez The Mars Society przy współpracy z NASA. – Trudno w to uwierzyć... Jako pierwsza studencka drużyna dostaliśmy propozycję nawiązania ścisłej współpracy z NASA w Jet Propulsion Laboratory, łącznie z możliwością stażu. Polski lądownik w NASA? Byłoby to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w historii – mówi z entuzjazmem Artur Bauer, konstruktor w zespole.
 
Projekt od połowy października ubiegłego roku przygotował zespół koła naukowego pojazdów niekonwencjonalnych OFF-ROAD na Politechnice Wrocławskiej, znanego z nagradzanych już łazików marsjańskich Scorpio. W tym roku studenci zmierzyli się z trudniejszym wyzwaniem.
 
Wyjaśnijmy, największy problem z kolonizacją Marsa to odszukanie sposobu na wysłanie niezbędnego do przeżycia wyposażenia. Dlatego przed studentami postawiono zadanie zaprojektowania lądownika, który umożliwi dostarczenie na planetę minimum 10 ton ładunku. Przy tym konstrukcja musiała być możliwa do zbudowania i wysłania na Marsa do 2026 roku. Zadanie nie jest łatwe. Dotychczas udało się dostarczyć zaledwie 1 tonę. – Kluczowy kłopot to sama atmosfera odległej planety. Ma dużo mniejszą gęstość niż ziemska – powszechnie stosowane na Ziemi metody takie, jak np. spadochron, nie sprawdzą się. Innym problemem są obecnie stosowane rakiety – wymuszają ograniczanie wymiarów i wagę lądownika. Trudności sprawia też ewentualny powrót z Marsa na Ziemię – przedstawia sytuację Krzysztof Basiak, specjalista ds. deceleracji.
 
Do tego reguły konkursu zmuszały do wypracowania rozwiązań dla wielu problemów w zaledwie kilka miesięcy. Najtrudniejszym zadaniem było opracowanie metody deceleracji statku w trakcie wchodzenia w atmosferę. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było połączenie kilku rozwiązań. W projekcie wrocławskich studentów są to: hamowanie aerodynamiczne z wykorzystaniem modułu HIAD (Hypersonic Inflatable Aerodynamic Decelerator) oraz użycie silników rakietowych w końcowej fazie lądowania. HIAD pozwala na zwiększenie efektywnej powierzchni hamowania aerodynamicznego poprzez wypełnienie gazem kilkunastu materiałowych pierścieni o zwiększającej się średnicy, składających się na stożek. Wykorzystanie tej technologii pozwala na oczekiwane wytracenie prędkości. Po wykonaniu zadania moduł jest odrzucany, co pozwala na zmniejszenie masy całego lądownika i finalne lądowanie z wykorzystaniem silników.
 
Od spełniania marzeń i wzięcia udziału w finale konkursu w Stanach Zjednoczonych, polską ekipę studentów dzieli jednak spora suma pieniędzy. Potrzebują ich na lot i zakwaterowanie. Dlatego szukają osób i podmiotów, które chciałyby wesprzeć wyjazd. Jako jedna z pięciu drużyn na świecie i jedyna z Polski, będzie reprezentować uczelnię i polski sektor kosmiczny.
 
Każdy, kto chciałby pomóc, może to zrobić na portalu OdpalProjekt
 

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x