|
|
Do Malborka pojechaliśmy z rozbudzonymi apetytami. W środowym spotkaniu z wyżej notowanym Arotem-Astromalem Leszno oglądaliśmy świetnie grający GSPR. Wtedy liderem zespołu był Tomasz Jagła, który poprowadzi drużynę do tryumfu 29:24. Właśnie z tego powodu oczekiwania przed meczem z ekipą Polskiego Cukru Pomezanii były dosyć wysokie. Podopieczni Pawła Kaniowskiego dali im odpór i zagrali prawdopodobnie najlepsze spotkanie w tym sezonie.
Problemy mieliśmy jedynie na początku. Ogromne problemy sprawiał gorzowskiej defensywie Adrian Nogowski. Po jego trzech trafieniach GSPR przegrywał dwoma bramkami. Prowadzenie Pomezanii 5:3 było jednak najwyższym, jakim ta drużyna cieszyła się w sobotnim meczu. Potem jednak sprawy w swoje ręce wzięli goście. Kilka niezłych akcji zagrał „na kole” Kamil Ringwelski, szybką kontrą popisał się Mateusz Wolski i wynik od tej pory oscylował wokół remisu.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Roberta Jankowskiego. Doświadczony zawodnik, a zarazem prezes GSPR nie tylko zdobył trzy z czterech ostatnich bramek dla przyjezdnych, ale także trafiając do bramki rywali na dwie sekundy przed końcową syreną, wyprowadził zespół na jednobramkowe prowadzenie.
Druga połowa to już koncertowa gra gorzowian. Znów ważne punkty zdobywał Ringwelski, który od samego początku świetnie zaadaptował się w GSPR. Klasą sam dla siebie był Robert Kieliba, ostatecznie najlepszy strzelec zespołu z dziewięcioma trafieniami na koncie. W ekipie rywali o sile ofensywnej zespołu stanowił Daniel Urbanowicz. Leworęczny zawodnik nie mógł jednak w pojedynkę przeciwstawić się naporowi przyjezdnych i straty Pomezanii rosły.
Im bliżej ostatniego gwizdka, tym zawodnicy z Gorzowa grali lepiej. Świetne humory mogła naszym kibicom zepsuć jedynie czerwona kartka dla Michała Nieradki. Po dwóch faulach w pierwszej połowie, 23-letni rozgrywający został wykluczony za przewinienie techniczne na dziesięć minut przed końcem. Wśród malborczan w ostatnich minutach wyróżniał się Mariusz Babicki, jednak rozgrywający Pomezanii nie mógł już zmienić losów tego meczu.
- Na miejsce dwóch zawodników, którzy odeszli zimą przyszedł jeden, może jeszcze lepszy. Moi zawodnicy zagrali dziś fenomenalne spotkanie, świetne w każdym elemencie. Kolejny tak świetny mecz pokazuje, iż nie zawsze można wszystko przewidzieć. Zagraliśmy drugi bardzo dobry mecz z rzędu. Nareszcie mamy drużynę, która zawsze i wszędzie może walczyć z każdym - powiedział po meczu trener gorzowian Paweł Kaniowski
W sobotnich spotkaniach na szczycie I ligi Arot Atromal Leszno pokonał u siebie liderującą rozgrywkom drużynę Gaz-System Pogoni Szczcecin 28:27. W takim samym stosunku warszawski Zepter AZS UW wygrał w Kościerzynie, dzięki czemu czołówka „ulega spłaszczeniu”. Gorzowianie po zwycięstwie nad Pomezanią będą zajmować szóste miejsce z zaledwie jednym „oczkiem” straty do Spójni-Wybrzeża Gdańsk. Za tydzień gorzowianie zmierzą się z inną drużyną z miasta nad Motławą – SMS ZPRP.
Polski Cukier Pomezania Malbork - GSPR Gorzów 22:30 (11:12)
Pomerania: R. Kądziela, P. Kądziela - Cielątkowski 4, Urbanowicz 4, Nogowski 4, Babicki 4, Bujnowski 3, Kościelny 2, Romanowski 1, Walasek, Sadowski, Czarnecki, Hanis, Pożoga
GSPR: Kieliba 9, Wolski 8, Jankowski 6, Ringwelski 3, Śramkiewicz 2, Nieradko 1, Jagła 1, Patalas, Pieksza, Gintowt, Baraniak