r e k l a m a
r e k l a m a
Gorzowski portal medyczny
gorzow24.pl  ›  Wiadomości  ›  Reportaże, wywiady, publicystyka

Nie lubię się sprzedawać


dodano: 31 sierpnia 2007, 17:30
Skomentuj   Komentarze   Drukuj  

Rozmowa ze Zbigniewem Zapasiewiczem, znakomitym reżyserem i aktorem. W swoim dorobku twórczym ma ponad 170 ról teatralnych i ponad 70 ról filmowych. Znany z takich filmów jak: "Ziemia obiecana", "Dekalog V", "Psy", czy "Persona non grata". Ostatnio reżyser spektaklu "Stolik na pięć osób", którego premiery zaplanowano w Gorzowie oraz Warszawie.

- W jakim miejscu wybiera Pan stolik w kawiarni?

- Nie mam swojego ulubionego przy oknie, drzwiach itp. Natomiast mam swoje ulubione kawiarnie. To te niesnobistyczne, gdzie spotykają się rodwici warszawiacy. Takich ludzi i miejsc szukam. Miejsca reprezentatywne, gdzie ludzie przychodza pokazać siebie, są nie dla mnie, nie lubie się sprzedawać - to mój świadomy wybór.

- Skąd taka decyzja, skoro dziś dobra autopromocja, to szansa na sukces, ciągłe bycie na szczycie?

- Jako młody człowiek zostałem nauczony przez moich profesorów, że aktor uwidacznia się poprzez to, co robi na scenie czy ekranie. A prywatność powinien zachować dla siebie, bo takie pokazywanie siebie zawsze i wszędzie jest szkodliwe. Potem widz powie: "Acha, to jest ten, co ma kochankę na Mazurach, bo ja wiem, bo to czytałem w gazecie". Ja tak nie chcę. Dlatego na bankiety i te inne bale też nie chodzę.

- Na początku zaczął Pan studiować chemię. Przemycił Pan jakieś pierwiastki ścisłej wiedzy do pracy aktorskiej i reżyserskiej?

- Ze studiów nie. Ale z wcześniejszych lat, matemtyczna, logiczna wiedza, którą bez problemu zodbywałem przydała się...co nie znaczy, że dzisiaj pamietam coś poważnego z matematyki. Ku swojemu nieszczęściu chyba...? Przy realizacjach różnych przedsięwzieć teatralnych czy filmowych przydaje sie zdolnosć łączenia porozrzucanych elemntów rzeczywistości w logiczny ciąg zdarzeń, wnioskowanie, rozumienie konstrukcji. Tuwim napisał, że ludzie widzą wszystko oddzielnie:, że drzewo, że płot, że koń i nie łączą ze sobą dostrzeżonych zjawisk. A na scenie jak w matematyce, nie może być nic przypadkowego.

- Bywa, że zabiera Pan aktorstwo do codziennego życia?

- W teatrze jestem jako aktor, ale kiedy z niego wychodzę przestaję nim być. Gdybym poza sceną też był aktorem chyba bym zwariował. Staram się z całych sił takie zachowanie kultywować, dlatego też nie pojawiam się na przyjęciach po spektaklach.

- Która rola wpłynęła najbardziej na dalszy rozwój zawodowy?

- Role się sumują połączone z doświadczeniem życiowym, wnioskami jakie wysnuliśmy ze spotkań z różnymi ludźmi, obserwacji ich zachowań, charakteru, to wszystko się układa warstwami i trudno powiedzieć, żeby jedna tylko rola była takim przełomem. Z pewnością po każdej zagranej postaci, kolejna była już lepiej przeze mnie skonstruowana. I tak to właśnie nawarstwia się, buduje się i nigdy się nie zbuduje.

- Dlaczego?

- "Idź, bo tak zdobedziesz dobro, którego nie zdobędziesz" napisał Herbert. Ideału zdobyć nie można, ale trzeba iść i go zdobywać. Nie ma idealnego aktora, może być wielki, ale nigdy nie będziemy wiedzieć czy jest idealny. Nie można dowiedzieć się, czy nas jeszcze nie zaskoczy, pokaże, że stać go na więcej. I tak jest w każdej innej dziedzinie życia.

- W konsekwencji brak spełnienia?

- Spełnienie poprzez jego poszukiwanie.

- Jaką "ponadprogamową" wiedzę przekazuje Pan swoim uczniom ze szkoły teatralnej?

- Z tym jest coraz większy kłopot, pokoleniowy oczywiście. Osobie w moim wieku, trudniej jest się porozumieć z kimś kto ma 20 lat. Kłopoty w tym porozumieniu to jest niczyja wina, a poprostu różnice w sposobie odczuwania, postrzegania świata.Na płaszczyźnie artystycznej jest to trudne. Poza tym, jestem ostatnim człowiekiem, który powie Panu, że to my mamy rację, a wy, młodzi jej nie macie. Myślę, że jest wręcz odwrotnie. To młodzi mają rację, bo to oni pchają świat do przodu. Nie można robić afery z nieodpowiedzialności młodych, no bo kiedy oni mają być nieodpowiedzialni, jak będa starzy?! Nie uczę ich tego, zeby byli tacy jak ja kiedy byłem młody, bo to jest najgorszy błąd. Pan zna skutki wojny z książek, ja znam jej skutki bardziej osobiście. Pan widział egzekucję w telewizji, ja na żywo. To są różne poziomy odczuwania, nie da się nauczyć emocji. To tak jakbyśmy obydwoje czytali o stosunkach międzyludzkich w czasach Władyława Jagiełły, i co?, dla nas suche fakty.

- Po roli w "Śmiesznym staruszku" Różewicza, napisano: "Wielki monolog, potrzebuje wielkiego aktora", taka aktorska solówka może być szansą na wykazanie się aktorskim kunsztem?

- Nie jestem entuzjastą teatru jednego aktora wogóle. Wychodzi aktor i mówi coś, mówi i mówi, jest w tym pewna sztuczność...no bo, po co on mówi? Jak mam coś do powiedzenia swoim widzom to siadam na krześle i mówię. Nawet jak człowiek jest sam w domu, to nie mówi do siebie tyle, co podczas monodramu. Jak widzę coś takiego, trudno mi uwierzyć w przekaz, bo wyczuwam ten swoisty fałsz. Ale to tylko moje odczucie.

- A wieczory z poezją Herberta? Występuje wtedy Pan jako aktor, gra poezję.

- W tym wypadku jest zupełnie inaczej niż gdbym przedstawiał monodram. Te emocje są przekazywane troszczkę na innej płaszczyźnie, myślę że to trudniejsze zadanie. Ale zawsze sprawda sie zasada, żeby wiedzieć, co mówię, dlaczego to mówię i jak to mówię. Amator zapyta: "Jak powiedzieć wiersz? " - otóż zależy to od tego, co chce się przekazać.

- Mówi się, że postacie, które Pan gra są niejednoznaczne, czy postać jednoznaczna może zachwycić, być dobrze zagrana?

- Jeżeli zdarzy się tak, że postać jest jednoznaczna, to znaczy, że jest źle napisana rola. Bo nie ma ludzi jednoznacznych. W zależności od sytuacji w jakiej się znajdziemy jeszcze nie raz zdziwimy się jacy jesteśmy naprawdę.

- Dziękuję za rozmowę
r e k l a m a
od

Jeśli na tej stronie widzisz błąd,
napisz do nas!



Przypominamy, iż komentarze są własnością ich twórców.
Portal Gorzow24.pl nie ponosi odpowiedzialności za opinie pozostawione w serwisie.

Pokaż komentarze

Dodaj komentarz


Musisz się zalogować, aby dodać komentarz.

r e k l a m a
Bartek

Sebastian Górny Adam Oziewicz Marcin Cichoń Miłosz Żurawski Radosław Łogusz Karolina Sondej Bartosz Zakrzewski Iga Andres
© Copyright 1999-2010 Bachalski PORT24 Spółka komandytowa
Redakcja: ul. Łokietka 32/40 (Kaskada III p.) 66-400 Gorzów Wlkp.
redakcja@gorzow24.pl tel. 0 95 736 62 22