Środek mojego świata przesunął się
dodano: 25 maja 2007, 17:57

Agnieszka Drzewiecka
tel. tel. stac. (095) 720 16 48 od 10 do 14, tel. kom. 668 810 747
e-mail: drzewiecka(at)gorzow24.pl
Spotykam się z MACIEJEM MARCINKIEWICZEM na ulicy Chrobrego, siadamy na ławeczce przy Kłodawce. Dzień wcześniej, gdy dzwoniłam do niego aby się umówić, zapytał, o czym będziemy rozmawiać. Odpowiedziałam, że nie o polityce. – To dobrze. – odpowiedział.- Jesteś młodym, zabieganym człowiekiem...- Tak o mnie mówią. Ja sam nie wiem, czy jestem zabiegany. Nie czuję tego, jak jestem w pracy, praca mnie nakręca i mobilizuje. Odrywam się od błahych spraw codzienności i nawet moja pamięć w pracy inaczej działa. W ważnych dla mnie sprawach zawodowych jestem w stanie zapamiętać wszystko, co jest do zrobienia, a już po pracy, to nawet zdarza mi się zapomnieć, po co poszedłem do sklepu. Ale Asia, moja narzeczona, już to uprzedza – zawsze wyposaża mnie w kartkę z listą zakupów.
- Skąd czerpiesz energię do tego, żeby ciągle działać?- Sama praca, ciągłe zajmowanie się czymś daje mi energię. Właśnie, gdy się nudzę, czuję się osłabiony. A od jakiegoś czasu mam jeszcze jeden sposób na ładowanie baterii – mój syn, Kubuś. Nawet, gdy zdarzają się takie dni, że naprawdę nie chce się już nic, wystarczy, że słyszę wracając do domu „tata, tata!”, to jest tak potężna dawka energii, że od razu chce się żyć. Być tatą to rewelacja.
- Jakim doświadczeniem jest dla ciebie ojcostwo?- Popchnęło mnie do wielu dobrych decyzji. Jak chociażby to, że zaczynam za kilka dni nową pracę. Tamta zaczęła mnie nużyć, więc postanowiłem ją zmienić, będę teraz pracował w firmie w Międzyrzeczu. Doświadczam wielu nowych uczuć, na przykład pragnienie bycia jak najwięcej z tym małym człowiekiem, który nawet wyczuwa intuicyjnie, kiedy wracam z pracy. Rano jest spokojny, bawi się, a już po południu, gdy zbliża się godzina mojego powrotu do domu, coraz częściej powtarza „tata”. Takie mam wrażenie, że gdy się urodził, to środek mojego świata przesunął się z mojej osoby, z moich potrzeb, na jego. I nikt inny nie potrafi mnie tak rozśmieszyć, jak Kuba.
- Wyprowadziłeś się z rodzinnego domu, mieszkasz teraz ze swoją rodziną. Jak jest?- Okazało się, że codzienność ma wiele aspektów, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Weźmy chociażby zakupy – żeby wszystko w lodówce było, to trzeba iść na zakupy, poświęcać na to czas. W domu przecież zawsze wszystko było, a nie robiło się zakupów! Poznaję coraz więcej codziennych obowiązków, którymi zawsze przecież zajmował ktoś inny. Ale taka swoboda jest chyba lepsza niż wygoda u mamy. Zawsze przecież były jakieś domowe obowiązki, ale teraz robię to już tylko dla siebie i dla swojej rodziny i to poczucie samodzielności jest dobre. No i jest przedsmak nowego etapu w życiu, nie chce się tak bardzo szaleć, z resztą sama moja sytuacja jako osoby publicznej nie pozwala teraz na to, żeby porządnie się zabawić. Ale kiedyś i tak bardziej się chciało. Teraz wolę spacerować z synkiem.
- Czy czujesz się dorosłym mężczyzną?- Mimo iż mam dziecko, rodzinę, to chyba nie. Ciągle potrafię się zachwycać drobnymi rzeczami, spaceruję na przykład po uliczkach dookoła ulicy Chrobrego i ciągle zauważam coś nowego, jakąś nową, piękną kamieniczkę, jakieś ładne drzwi. To fascynujące, bo nawet jak byłem dzieckiem, to takich umilających życie drobiazgów nie dostrzegałem, jak się jest dzieckiem to się po prostu idzie i robi swoje, a teraz człowiek się więcej rozgląda. Mam wielki sentyment do tych właśnie rejonów miasta.
- Jak lubisz spędzać czas wolny? Wycieczki?- Ostatnio mam czas tylko na te krótkie, weekendowe. Lubię jeziora, bo można grać w siatkówkę plażową. Szczególnie jezioro Gołębie lub Nierzym. Wysiłek fizyczny daje mi siłę i jednocześnie odprężenie. Męczę się siedząc w miejscu. Ostatnio najczęściej uprawiam spacery w parku, najczęściej Kopernika, mieszkamy teraz w pobliżu i ciągle zachwyca mnie ten park. Jest dziki, jak las, bez przyciętych równo krzaczków, bez wyznaczonych ścieżek. Uwielbiam właśnie takie parki. A tego lata będziemy musieli odpuścić sobie wakacje, poświęcę się nowej pracy. Czekam już na zimę i narty.
- Co jest fascynującego dla młodego człowieka w polityce?- Fascynujące jest to, że mogę słuchać ludzi i to, że mogę wyrażać własne opinie. Ja po prostu jestem takim człowiekiem, który musi wiedzieć, co się dzieje, być na bieżąco w ważnych dla miasta sprawach, a polityka daje możliwość uczestniczenia w ważnych sprawach. Zauważyłem, że potrafię być bardziej otwarty na inne opinie, potrafię po wygłoszeniu własnego zdania wysłuchać pomysłu kogoś innego i przyznać mu rację. W telewizji politycy ciągle dużo mówią, ale widać, że nie słuchają siebie nawzajem. Ja chcę słuchać, zauważać czyjeś argumenty.
- To ważna dla ciebie sfera – polityka?- Ja w ogóle politykiem siebie nie nazywam. Jestem radnym i to co robię nie jest polityką, tylko pracą na rzecz miasta. Radny musi znać potrzeby mieszkańców i ja się w tym realizuję, ale nie jest to moja praca, realizuję się zawodowo w zajęciach nie związanych z polityką. Potrzeba działania na rzecz miasta jest we mnie od zawsze, w końcu polityka od dzieciństwa była w naszym domu. Przy obiedzie tata opowiadał o tym, co w pracy, my słuchaliśmy i pytaliśmy. I to fajnie mieć takiego tatę, który może o polityce opowiedzieć w domu, z zupełnie innej strony.
- Stawiasz na rozwój kulturalny miasta. Czego według ciebie brakuje w Gorzowie?- Miejsc, które byłyby połączeniem rozrywki i kultury, na przykład czegoś w rodzaju klubów, będących jednocześnie miejscem dyskusji politycznych, religijnych, społecznych, knajp, w których byłoby nie tylko piwo, ale i wystawy, spotkania z ciekawymi ludźmi, dobra muzyka.
- PiS to partia niezbyt lubiana przez młode osoby. Czy odczułeś to jakoś w swoim życiu?- Nie. I nie wiem, skąd to uprzedzenie. Dziś młodzi ludzie są chyba coraz mniej ideowi, bardziej liczy się dla nich opakowanie, bardziej kolorowe reklamówki, ciekawy sposób przekazu. Bracia Kaczyńscy są ludźmi postrzeganymi jako nieatrakcyjni, nie zwracają uwagi na szczegóły, jak np. krzywy krawat, mogą się po prostu nie podobać.
- Jakie ty masz marzenia Maciek?- To, co robię i co będę robić, chcę robić w zgodzie ze sobą. I chcę mieć swój dom. Dom z ogródkiem, po którym Kuba mógłby biegać, a ja relaksować się.
| r e k l a m a |
 |