|
|
|
|
|
|
Większość obrazów to pokłosie plenerów malarskich, które prowadzi gorzowska artystka Anna Szymanek, ponadto miasto od wielu lat kupuje obrazy, a pokazuje swój zbiór po raz pierwszy szerszej publiczności.
- Dziś możemy mówić, że mamy do czynienia z kształtującym się już konkretnym zbiorem dzieł sztuki, który dziś pokazujemy, a nie, jak to wcześniej było, z prezentacją jakiegoś strzępka gromadzonych obrazów - mówi Zbigniew Siwek, kurator wystawy.
Poza kilkoma obrazami, między innymi Andrzeja Gordona, wystawa prezentuje obrazy pochodzące z plenerów malarskich Anny Szymanek, które artystka organizuje od 1994 roku. - A od 2000 roku organizuję je dla miasta. Każdy z trzynastu uczestników pleneru oddaje swój jeden obraz dla miasta - mówi Anna Szymanek. Plenery, na których powstawały dzieła, jakie możemy obejrzeć w galerii Azyl Art, odbywały się w Zieleńcu, przy pałacu w Gliśnie, w hotelu Metalowiec, zawsze w drugiej połowie sierpnia. - Przez dwa tygodnie od rana po prostu malowaliśmy i malowaliśmy, bez przerwy. A wieczorem, kiedy nie było już słońca, siadaliśmy w salonie pałacu i przy lampach robiliśmy grafiki - opowiada A. Szymanek.
Nie wszystkie obrazy z kolekcji miasta, liczącej 130 obiektów, zmieściły się na wystawie, w kilku białych pomieszczeniach galerii powieszono 60 obrazów. Jest Jan Trojan, Jerzy Wojciech Bielecki, Janusz Karbowniczek, Stanisław Mazuś, Roman Piciński, Franciszek Maśluszczak, Bogumiła Bielicka - Michorzewska i wielu innych, znanych i cenionych artystów. - Są tu wielkie nazwiska polskie, jakich pozazdrościłyby nam galerie w całym kraju - mówi Anna Szymanek.
To wystawa, której nie ogląda się szybko, to dzieła, które każą przystanąć przy nich dłużej i zobaczyć to wszystko, dzięki czemu są ciekawe.