|
|
|
|
|
|
7 czerwca odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Polskie Stronnictwo Ludowe jako pierwsze ugrupowanie polityczne przedstawiło swoich kandydatów. W Gorzowie odbyła się konwencja partii, na której poznaliśmy dziesiątkę tych, którzy w okręgu wyborczym, jaki tworzą zachodniopomorskie i lubuskie walczyć będą o przepustkę do Brukseli.
"Jedynką" został Juliusz Engelhardt ze Szczecina piastujący obecnie funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Drugi na liście jest Lubuszanin Józef Rubacha ze Szprotawy, kolejne miejsce zajął Jan Krawczuk, wicemarszałek zachodniopomorski. Pozycja numer 4 przypadła gorzowianinowi Maciejowi Szykule.
- Skoro zdecydowałem się kandydować, to oczywiście liczę na sukces - mówił Szykuła. - Oczywiście będzie bardzo trudno. Wybory do Europarlamentu są specyficzne. Nie liczą się w nich sprawy lokalne, ale ogólnokrajowe.
Listę kandydatów uzupełnili: Jan Rąś, Adam Jaskulski, Andrzej Matyjaszek, Elżbieta Polak, Cezary Szeliga i Andrzej Dycha. Łącznie 6 z zachodniopomorskiego i 4 z lubuskiego.
- Takie proporcje są zawsze - wyjaśniał Jan Świrepo, wicewojewoda lubuski. - Staraliśmy się, żeby kandydaci pochodzili z różnych części naszego regionu - dodał Szykuła.
Konwencja wyborcza odbyła się w bibliotece wojewódzkiej. Sala audytoryjna wypełniona była zwolennikami PSL-u. Do Gorzowa przyjechali wszyscy prominentni działacze Stronnictwa z Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolantą Fedak i Józefem Zychem na czele. Gościem specjalnym był Jarosław Kalinowski. Wicemarszałek Sejmu przypomniał, że czerwcowe wybory są niezwykle ważne dla każdego Polaka, ponieważ w Brukseli zapadają decyzje, które wyznaczają kierunki rozwoju całej Unii Europejskiej. PSL w Parlamencie Europejskim chce pilnować spraw gospodarczych, szczególnie w dobie kryzysu.
- Istnieje konieczność pilnowania instytucji finansowych, żeby zajmowały się bezpieczeństwem naszych oszczędności, płynnością w gospodarce, a żeby nie tworzyły balonów finansowych, gdzie pazerność niektórych z tych instytucji doprowadziła do zapaści z jaką musimy się wszyscy borykać - mówił wicemarszałek Kalinowski. Ludowcy tradycyjnie zajmować będą się także rolnictwem, które stanowi nadal 40 proc. budżetu unijnego. - Nie liczmy, że politycy PO staną na straży polskiego rolnika - mówił Kalinowski.
- Ważne jest, żeby państwa umiały się tak dogadać, żeby nie było Unii dwóch prędkości - dodała minister Fedak.
Jarosław Kalinowski liczy, że partia w wyborach uzyska 15 proc. poparcia. W Parlamencie Europejskim Polska ma 54 mandaty.