Jesteśmy tylko ludźmi
dodano: 29 maja 2009, 12:43

Marcin Słowiński
tel. tel. stac. (095) 720 16 48 od 10 do 14,
tel. kom. 605 405 421
e-mail: slowinski(at)gorzow24.pl
Rozmowa z pisarzem Janem Grzegorczykiem, autorem takich powieści jak „Adieu”, „Trufle”, czy „Niebo dla akrobaty” inspirowanej gorzowskim hospicjum.
G24 Z jednej strony mamy zagorzałych katolików, z drugiej przeciwników Kościoła. Trylogia o przypadkach księdza Grosera wydaje się uniwersalna, znajdujemy coś pośrodku. Do kogo najlepiej trafia trylogia?
J.G.- Mam swoich czytelników wśród ludzi Kościoła, ale książki te trafiają także do ludzi spoza. Do takich, którzy mieli złe doświadczenia z księdzem, czy kościołem w ogóle. I nagle z moich książek dowiadują się, że można szukać swojego miejsca pomimo, że obraziliśmy się na jednego, czy dwóch księży. Chodzi o to, że ksiądz, z którym mieliśmy złe doświadczenia nie jest właścicielem Kościoła czy innych własności religijnych. Ksiądz jest przede wszystkim zwykłym człowiekiem, który podlega takim samym prawom jak każdy, jednak dla wielu to wciąż jest szok. Żyjemy w takim społeczeństwie, w którym jest duża agresja wobec księży, a z drugiej strony są ludzie wpatrzeni w księdza jak w ołtarzyk, że nic nie można o nim złego powiedzieć, bo twierdzą, że ksiądz to jest jak gdyby drugi Chrystus. To jest oczywiście nieprawda, bo na tej samej zasadzie - to my wszyscy jesteśmy obrazem Boga i obrażając innego człowieka obrażamy samego Boga.
Lubimy wyznaczać granice, szufladkować. Może dzięki temu czujemy się pewniej?
- Dla mnie najważniejsze jest to, że granice dobra i zła nie biegną granicami poszczególnych stanów, że tu mamy księży, tu mamy świeckich, policjantów, lekarzy. Każdy jest dobry i zły na własną odpowiedzialność, rozliczamy ludzi z ich człowieczeństwa, a nie mundurka, który nosi. Niby szokującą sprawę przedstawiłem w książce, kiedy to zakonnica była w ciąży, ale ja to argumentuję tak – to są zwykłe ludzkie przypadki,. przed którymi nie chroni żaden mundur. Nie możemy mieć pewności, że lekarz nie „zachachmęci” czegoś, że policjant nigdy nie napadnie na bank.
Jednak wciąż od tych mundurków wymagamy więcej, umyka nam człowiek i widzimy tylko stanowisko jakie ktoś piastuje.
- Przez wieki taki model się zakorzenił w świadomości, że np. kapłan jest święty, a polityk prawy, ale to jest niebezpieczne, bo potem jak się dowiadujemy, że ksiądz coś tam zrobił nie po naszej myśli, to jest wielki skandal. I ten ksiądz potem udaje, pudruje, skrywa się. A kapłan będzie autentyczny, kiedy będzie pokazywać swoje rany tak jak Chrystus i pokazywać jak z tych ran tworzyć źródło życia np. ksiądz alkoholik, który wyszedł z nałogu może być autorytetem dla całych rzesz alkoholików, którzy zmagają się z tym problemem. To jest dawanie świadectwa. W moich książkach temat księży jest obszerny, ale to tylko dlatego, że byli oni moim punktem obserwacyjnym. Ale nie piszę tylko o księżach.
Czy literatura może dziś pełnić misję? Mamy przecież szybkie kino ze złotymi myślami, kolorowe czasopisma z poradami.
Wierzę w misję literatury, ale nie łudzę się co do rozmiarów. Moich książek rozchodzi się 20-30 tysięcy egzemplarzy, czyli jakaś grupa odbiorców jest. Nie łudzę się, że „zbawię” wszystkich, ale trzeba ciągle żyć prawdą „kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”.
Młodym ludziom trudniej sięgnąć po książkę, bo nam się spieszy, chcemy tego katharsis, czy wskazówki szybko.
- Młodzież ma swój pewien okres, gdzie musi się wyszumieć. Warto, aby w tym okresie jakieś ziarenko się zasiało, nie musi przynosić od razu plonów, ale kiedyś na pewno tak się stanie. Przychodzi potem czas na literaturę i poszukiwania. Kiedy nazbieramy doświadczeń możemy je potem skonfrontować z tym co mówi literatura, uzupełnić wiedzę.
| r e k l a m a |
 |