Kolejna zagadka szpitala
dodano: 17 lipca 2009, 14:21

Marcin Słowiński
tel. tel. stac. (095) 720 16 48 od 10 do 14,
tel. kom. 605 405 421
e-mail: slowinski(at)gorzow24.pl
W szpitalu nie ma już zastępcy dyrektora Piotra Dębickiego. Plotek na temat powodów jego rezygnacji powstało wiele. Wiele się też mówi o politycznych podtekstach tej sprawy. Jego następca może zostać wybrany w procedurze konkursowej, jednak marszałek województwa lubuskiego
Marcin Jabłoński jest także otwarty na propozycje dyrektora Andrzeja Szmita. Może się zatem okazać, że konkurs nie będzie potrzebny.
Osoba ubiegająca się o to stanowisko powinna być dobrym menadżerem, natomiast nie musi być lekarzem, jeżeli jest już nim dyrektor. Tak więc pole poszukiwań nieco się poszerza. Dyrektor
Andrzej Szmit obawia się, że znalezienie odpowiedniej osoby będzie niezwykle trudne i czasochłonne.
Nieoficjalnie mówi się, że rezygnacja
Piotra Dębickiego ze stanowiska ma podtekst polityczny. Niedawno Dębicki wprowadził do PO bardzo wiele osób, tworząc tym samym największe koło PO w Gorzowie, co mogło wywrócić do góry nogami lokalne struktury partii i zburzyć dotychczasowy układ sił. Marszałek Jabłoński stanowczo zaprzecza jakoby w grę wchodziła polityka. Podobne zdanie ma senator
Henryk Maciej Woźniak.
Marszałek Jabłoński krytycznie ocenia dotychczasową pracę dyrektora Dębickiego. Dziwi go fakt, że przypisywał sobie wielkie zasługi w kwestii rozwoju szpitala. Podkreśla również, że opłacanie studiów przez szpital to kolejny błąd byłej kadry zarządzającej szpitalem.
- Decyzja o zwolnieniu
Wandy Szumnej (byłej dyrektora szpitala - przyp. red.) została podjęta zbyt późno. O zarządzaniu szpitalem wówczas można by powiedzieć, że była to spektakularna klęska – uważa Jabłoński.
Sprawa Piotra Dębickiego wzbudziła wiele emocji i komentarzy w mediach. O opłacaniu jego studiów przez szpital wicemarszałek
Elżbieta Polak dowiedziała się ponoć niedawno, po spotkaniu Rady Społecznej Szpitala. To cokolwiek dziwna sytuacja, biorąc pod uwagę zajmowane przez nią stanowisko.
A przecież był przeprowadzony audyt, mnóstwo mniejszych kontroli szpitala, głównie w zakresie księgowości. Można mieć spore wątpliwości i zapytać jak to możliwe, że wszystkie te kontrole nie wykazały na co wydawane są pieniądze. Czy też raczej dlaczego nikt nie zainteresował się sprawą.
Sytuacja gorzowskiego szpitala z pewnością będzie legendarną anegdotą województwa lubuskiego i pewnie nie tylko. Kilkuset milionowe zadłużenie zostało wygenerowane w ciągu kilku lat. Kolejno zmieniające się przez ostatnie lata ekipy rządzące województwem przerzucają na pozostałych odpowiedzialność za obecną sytuację lecznicy.
- Za moich czasów, kiedy byłem wicewojewodą tutaj w Gorzowie, nie było mowy o zadłużeniu. W 1998 roku zrobiliśmy wszystko co można by oddłużyć lubskie szpitale – i tak się stało – mówi Marcin Jabłoński.
- Zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby osoby, które przyczyniły się do trudnej sytuacji szpitala za czasów SLD poniosły konsekwencje prawne, jednak nie udało się. Poniosły natomiast poważne konsekwencje polityczne - tłumaczy Henryk Maciej Woźniak.
| r e k l a m a |
 |