|
|
|
|
|
|
Ulica Dolna w podgorzowskich Wieprzycach. Kilkaset metrów obok ciągnie się nitka Trasy Zgody, czyli zachodniej obwodnicy Gorzowa. Rzadka, jednorodzinna zabudowa, wokół pola. Między gospodarstwami pasą się sarny, w zaroślach żyją bażanty. To tutaj, na posesji państwa Adamczyków znalazł swój dom bocian.
Gospodarze zaopiekowali się nim, kiedy znaleźli go kilka lat temu ze złamanym skrzydłem. Na jakiś czas trafił do ZOO w Świerkocinie, a kiedy wydobrzał zawsze wracał do swojego gniazda, by wylecieć przed nadejściem zimy. Aż do tego roku, bo najwyraźniej Klekuś, jak nazywa go cała rodzina, postanowił zostać. O tym, że pupilek jest niesforny i przekorny przekonaliśmy się również my, bo akurat kiedy przyjechaliśmy na miejsce z kamerą, to bociek postanowił zrobić nam psikusa i schował się w sitowiu.
Na szczęście córka państwa Adamczyków zrobiła mu wcześniej zdjęcia.
Ptak nie wygląda na chorego, jest sprawny, bez problemu wzbija się do lotu. Na razie nie trzeba go też dokarmiać, bo żywi się myszami, których wokół pomieszczeń gospodarczych nie brakuje.
Pani Grażyna poprosiła o pomoc w opiece nad bocianem Urząd Gminy w Bogdańcu. Urzędnicy z kolei zwrócili się do ZOO Safari w Świerkocinie. Niestety, tym razem nie mogą liczyć na wsparcie. - Nie można go przyjąć, bo potrzebne jest specjalne pomieszczenie, w którym ptak musiałby przejść kwarantannę. A poza tym nikt nie pokryje kosztów jego pobytu. - tłumaczy nam Jan Arcab, kierownik referatu infrastruktury technicznej Urzędu Gminy Bogdaniec. - Trzeba go tylko dokarmiać. Jeśli się dobrze czuje, a wszystko na to wskazuje, to przeżyje zimę - dodaje.
Pocieszające dla boćka i martwiącej się o jego los pani Grażyny Adamczyk jest to, że na razie nie zapowiada się powrót tęgich mrozów, a średnie temperatury dzienne do końca roku będą utrzymywać się na poziomie kilku stopni powyżej zera.