|
|
|
|
|
|
Pretekstem do zwołania konferencji prasowej przez parlamentarzystów PiS było niedawne rozporządzenie ministra finansów Jacka Rostowskiego o zamiarze likwidacji Izb Celnych w całym kraju. Na czarnej liście, obok Torunia, Opola i Kielc znalazła się też Izba Celna w Rzepinie. - Oceniamy to jako kolejną próbę uderzenia w województwo lubuskie, jego degradację - mówi poseł Elżbieta Rafalska. Jak twierdzi ten tryb jest szczególnie niebezpieczny, bo na decyzję nie mają wówczas wpływu parlamentarzyści. Choć uzasadnienie nie jest jeszcze znane, to można się spodziewać argumentów natury ekonomicznej.
PiS prognozuje, że po tej informacji parlamentarzyści PO rozpoczną głośną walkę o zachowanie instytucji w województwie, choć przecież oznaczałoby to walkę z własnym ministrem. - Parlamentarzyści partii rządzącej zachowują się jak opozycjoniści. Zamiast informować o obfitości wysyłanej przez siebie korespondencji, czy liczbie planowanych spotkań w danej sprawie powinni warować pod drzwiami ministrów, by nie dopuścić do takich sytuacji - punktuje Rafalska. Podkreśla też, że w czasie rządów PiS województwo nie utraciło na znaczeniu tyle, ile pod rządami PO.
Rafalska zamierza na wtorkowym posiedzeniu Sejmu w ramach pytań bieżących zamierza zwrócić się o wyjaśnienie przyszłych losów rzepińskiej Izby Celnej. Okazuje się, że ministerialne plany wcale nie muszą oznaczać końca „wycinania” instytucji w województwie. Czynione są bowiem starania, by Garnizonowy Sąd Wojskowy przenieść z Zielonej Góry do Poznania. - To wygląda na realizację idei metropolitalnych. Przenosimy wszystkie instytucje do większych ośrodków, które miałyby się stać stolicami metropolii - mówi senator Władysław Dajczak.
Politycy PiS przyznają, że przymiarki do dalszej degradacji województwa i reakcja na nie po raz kolejny stawia pytanie o sens istnienia Lubuskiego Zespołu Parlamentarnego. - Jest zasadnicza sprzeczność w jego funkcjonowaniu. Bo często wygrywane są w tym gronie interesy partyjne, ponad regionalnymi - ocenia E. Rafalska. Planowanie obrady gremium oceniają jako co najmniej dziwne. Przykład? - Mieliśmy się rozmawiać w pełnym gronie, a tymczasem spotkanie zwołano na 9 lutego, kiedy posiedzenia senatu nie ma - informuje W. Dajczak.
Na konferencji pojawiły się też zarzuty upadku wysokich standardów polityków PO. Radna sejmiku wojewódzkiego Elżbieta Płonka wygłosiła oświadczenie, w którym protestuje przeciw wystąpieniu radnego Mirosława Marcinkiewicza na ostatnim posiedzeniu sejmiku. - Protestuję przeciwko obwinianiu mnie o doprowadzenie szpitala do tragicznej sytuacji. To kłamstwo pokazujące drastyczne obniżenie standardów w polityce - mówi E. Płonka.
- To nasz były kolega, dlatego to szczególnie boli - przyznaje Rafalska. Senator Dajczak już tak dyplomatyczny nie jest. - Marcinkiewicz to człowiek, dla którego koniunktura polityczna rozlicza wszystko. Nawet kłamstwo najczystszej wody. Żądamy przeprosin - grzmi szenator.