|
|
|
|
|
|
Projekt uporządkowania gospodarki wodno-ściekowej w ramach Związku Celowego Gmin MG - 6, jest największym przedsięwzięciem infrastrukturalnym w naszym rejonie i oczkiem w głowie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Projekt wyceniony jest na 450 mln zł, a dofinansowanie ze środków europejskich ma wynieść 311 mln zł.
Dotacja wisi jednak na włosku. Jak twierdzi poseł Witold Pahl Gorzów sam sobie jest winien takiej sytuacji. Długo projekt nie był właściwie przygotowany pod względem merytorycznym i nie odpowiadał wymogom narzuconym przez komisję europejską. Dopiero po ubiegłorocznym spotkaniu w Gorzowie ze Stanisławem Gawłowskim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska prace nad wnioskiem nabrały tempa.
- Z tych względów nie udało się go przedłożyć na wcześniejsze tury i wniosek miasto złożyło dopiero na ostatni nabór konkursu, najtrudniejszy, ponieważ startują duże ośrodki aglomeracyjne, które mają dużą siłę przebicia - mówi Pahl.
Gorzowski wniosek razem z 7 innymi znalazł się na 10 miejscu, na liście wniosków przyjętych przez ministerstwo. 10 pozycja oznacza de facto, że projekt znalazł się na liście rezerwowej i na dzisiaj nie jest objęty dofinansowaniem.
Teraz wszystko w rękach wiceministra Gawłowskiego i operatywności gorzowskich polityków. 16 lutego poseł Pahl i radny Robert Surowiec przekonywać w ministerstwie jak ważny to projekt dla naszego miasta i regionu. - Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby środki te pozyskać - zapewnia Surowiec. - Wniosek bardzo silnie łączy Gorzów z 5 ościennymi gminami, na czym nam zależy.
- Działania jakie podejmiemy pozwolą na nadrobienie braku staranności służb odpowiedzialnych za przygotowanie projektu. Gdyby nam się to nie udało grozi nam zapaść cywilizacyjna - mówi Pahl.
Gorzowski wniosek jest największym pod względem kosztów w tym naborze. Zakłada m.in. budowę 166 km kanalizacji sanitarnej, 60 km sieci wodociągowej, renowację 12 km sieci sanitarnej i przebudowę 20 km sieci wodociągowej, a także wymianę 8 km rurociągów azbestowych.
Rozstrzygnięcie konkursu powinno odbyć się przed wakacjami, ale to będzie uzależnione od prowadzenia negocjacji z innymi wnioskodawcami. - Nasza konkurencja to rejon Katowic czy Krakowa. Musimy być spośród rezerwowych najlepsi - mówi W. Pahl.
- Chcemy wykorzystać dobre relacje z ministrem. Gdybyśmy uważali, że nie ma szans nie tracilibyśmy czasu naszego i pana ministra - dodaje R. Surowiec.