|
|
|
|
|
|
Niedziela, godzina 13.30. Na ulicy Roosevelta, jakieś 100 metrów przed rondem Wyszyńskiego na zewnętrznym pasie stanęły trzy auta. Z przodu policyjna kia ceed, w środku polonez, na końcu furgonetka fiat ducato, również policyjna. Prawy pas został zablokowany, więc nadjeżdżające auta wolno przejeżdżały po sąsiednim. Nasz reporter widział jak policjant drogówki podaje kierowcy poloneza alkotester. Ten z trudem podniósł go do ust, słaniając się na nogach. Żeby trzymać pion podpierał się o maskę pojazdu. Wyglądało na to, że mężczyzna jest pijany. I to bardzo.
O wyjaśnienie okoliczności zdarzenia poprosiliśmy nazajutrz policję. Aspirant Sławomir Konieczny z zespołu prasowego KWP w Gorzowie, który zwykle przekazuje dziennikarzom doniesienia o kolejnych ponurych rekordach kierowców na “podwójnym gazie” nie miał meldunku z takiego zdarzenia. Ale obiecał, że zasięgnie języka w drogówce. Po chwili oddzwonił. Okazuje się, że meldunku nie było, bo nie było przestępstwa. Z ustaleń wynika, że kierujący polonezem jechał ulicą Roosevelta w stronę ronda Wyszyńskiego, kiedy spod maski auta zaczął sie wydobywać dym. Mężczyzna zatrzymał się i zaczął gasić pojazd. W międzyczasie nadjechał wóz patrolowy. Mężczyzna tak się zmęczył gaszeniem i zestresował całą sytuacją, że zaczął mdleć. Kiedy na miejsce przybyli funkcjonariusze drogówki, sprawdzili kierowcę pod kątem ewentualnego spożycia alkoholu.
- Okazało się, że wynik był negatywny, na alkomacie było 0,0. Najprawdopodobniej mężczyźnie udzieliły się emocje, po prostu mocno się przejął - mówi asp. Sławomir Konieczny.