|
|
|
|
|
|
Na spotkaniu z Policją i Strażą Miejską szef MZK ustalił, że gdy gapowicz zostanie zatrzymany na gorącym uczynku kontroler biletów natychmiast musi powiadomić o tym kontrolera nadzoru ruchu, który w kilka minut podjedzie na najbliższy przystanek w asyście policjanta lub miejskiego strażnika. W ten sposób kontroler biletów nie naruszając nowego prawa będzie mógł wystawić mandat po sprawdzeniu danych osobowych przez przedstawiciela służb porządkowych.
Kontrolerzy mogą sprawdzać bilety, poprosić o dokument uprawniający do ulgi. Nie mają jednak możliwości wyegzekwować od gapowicza okazania dokumentu tożsamości. W takiej sytuacji mogą wezwać tylko funkcjonariuszy policji. Do czasu ich pojawienia się sami nie mogą użyć siły do zatrzymania takiego pasażera.
Kontrolerzy w Gorzowie zatrzymywali "gapowicza" w pojeździe do końcowego przystanku, gdzie przyjeżdżali umówieni policjanci. Jedną z metod uniemożliwienia opuszczenia autobusu lub tramwaju było stawanie przez sprawdzających bilety w drzwiach. Radni zmieniając regulamin odebrali prawo do stosowania podobnych praktyk, ponieważ zgodnie z konstytucją oraz prawem przewozowym jest to działanie bezprawne.
- Kontroler nie jest ani funkcjonariuszem policji, ani innym organem porządkowym mającym ustawowe prawo do zatrzymania podróżnego - tak uzasadniał swój wniosek Janusz Kochanowski, Rzecznik Praw Obywatelskich.