Wierchowicz: Tusk idzie na wojnę
Z MIASTA
Jerzy Wierchowicz
2025-07-31 16:20
8499
Oczywiście nie z Rosją, oby do niej nigdy nie doszło, ale z Karolem Nawrockim prezydentem elektem. Świadczy o tym skład nowej Rady Ministrów...
Obecność w niej wojowników w rodzaju Kierwińskiego, Żurka i nowego wicepremiera Sikorskiego, to jest to czego oczekiwała od premiera partia, znużona dotychczasową niemocą i brakiem skuteczności w sprawie rozliczenia niegodziwości minionych PiS-owskich rządów. Też i znacznej części społeczeństwa, które oczekuje nie tyle zemsty, co zwykłej sprawiedliwości i to nie tej historycznej, ale tu i teraz. Czy nowy rząd odwróci obecny prawicowy trend i zapobiegnie przegranej Koalicji 15 października w wyborach 2027 roku, która to jest wieszczona przez wielu, a przede wszystkim przez już triumfującą opozycję, zobaczymy. Nadzieja jest... Ale jak to mówi przysłowie: „Boże chroń mnie od przyjaciół z wrogami sobie sam poradzę” i zadziałał właśnie przyjaciel, szkodząc już na początku całej operacji rekonstrukcji rządu. Oczywiście piszę o marszałku Hołowni, który ma „nieznośną lekkość” spotykania się i mówienia. Nie da się obronić jego dwu potajemnych spotkań z liderami PiS-u. Była to oczywista zdrada, bo nawet nie nielojalność i można zrozumieć premiera, że tego nie nazywa wprost, bojąc się rozpadu koalicji.
Obawa chyba płonna, gdyż jestem przekonany, że gdyby Hołownia zagroził wyjściem z koalicji, tym samym upadkiem rządu, to prawie żaden z członków jego klubu w parlamencie nie poszedł by za nim. Został by jedynie z p. minister Pełczyńską-Nałęcz, która aż przebiera nogami oczekując funkcji wicepremiera, czego mam nadzieję się nie doczeka, a która zresztą posłanką nie jest. A sam marszałek, jakby nie rozumiejąc swoich błędów, wyskakuje jeszcze z medialnym doniesieniem, jak to wielu go w niedawnej przeszłości namawiało do przeprowadzenia zamachu stanu przez niedopuszczenie do zaprzysiężenia prezydenta elekta.
Jest to gwóźdź do politycznej trumny Hołowni, który widać nie wie, że polityka to nie show biznes, do którego im szybciej wróci, tym lepiej dla niego i dla Polski. Na marginesie: jedyną niekaralną zbrodnią jest udany zamach stanu. Piszę te słowa po pierwszej konferencji prasowej ministra Żurka, na której poinformował już o decyzjach kadrowych. Odwołanie kilkudziesięciu prezesów i wiceprezesów, którzy udzielili poparcia sędziom kandydującym do nielegalnej Krajowej Rady Sądownictwa rodzi nadzieję na dalsze takie decyzje przede wszystkim wobec sprawców tzw. afery hejterskiej w środowisku sędziowskim. Cała konferencja napawa optymizmem. Oby nowemu ministrowi udało się i rozliczyć winnych absolutnej zapaści wymiaru sprawiedliwości, i tak go zreformować by zaczął działać sprawnie, zachowując przymiot niezawisłości. Oczywiście na tej drodze spotka opór materii w postaci sędziów, prokuratorów, nominatów PiS-u, a tych było i jest wielu. Spotka się z przewlekaniem spraw, z oportunizmem służbowym, odmową podjęcia decyzji czy z decyzjami wręcz motywowanymi politycznie. Bo efekt mrożący działa i obawa przed PiS-owską recydywą ma miejsce i jest coraz większa z upływem kolejnego dnia i dotyczy nie tylko tych nominatów, ale też wahających się. „Czy warto wydać teraz daną decyzję, postanowienie czy wyrok, jeżeli za dwa lata – a może szybciej – zmieni się władza i ta nowa, czytaj PiS-owska, zabierze się za mnie”. Dlatego tak ważny jest czas. Nie tracić żadnego dnia.






Komentarze: