przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Debata architektura. Na początek Obotrycka czyli konkurs na urząd [cz. 1 z 4]

Z MIASTA


2015-06-05 11:07
63530

Na pierwszym planie Dariusz Górny, prezes gorzowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP

Tydzień temu redakcja gorzow24.pl zaprosiła do rozmowy o architekturze miasta. Debatę przygotowaliśmy w Bibliotece Herberta. Na spotkaniu architekci, urbaniści, inwestorzy, także wiceprezydent miasta. Pierwszą część zdominował konkurs architektoniczny na magistrat.  

Jacek Bachalski, przedsiębiorca, polityk, wydawca portalu gorzow24.pl:
- Architekci, urbaniści, urzędnicy miejscy – zakładam, że opracowujecie lub macie bezpośredni kontakt z tymi, którzy opracowują, zmieniają miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego czy przygotowują studium zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli tak, to wymienimy poglądy. Być może, gdy gorzowianie dowiedzą się, że jest perspektywa i powody do optymizmu, mniej z nich wyemigruje. Być może nawet ktoś zdecyduje się wrócić do Gorzowa – skoro miasto ma być ładne. Obecnie, jeżeli ktoś ma alternatywne miejsca zamieszkania to na pewno Gorzów nie będzie jego pierwszym wyborem. Chciałbym, aby państwa opinie trafiły gorzowian, do polityków, do urzędników, również do inwestorów, bo mam wrażenie, że im nie zależy tym, lub nie są przymuszani do tego, aby ładnie i nowocześnie budować. Nich to spotkanie, ta rozmowa będzie istotnym elementem, który przyczyni się do zmian w Gorzowie. Dziś nikt nie ma już wątpliwości, że brzydkie miasta nie przyciągają nikogo, ani dużych pieniędzy, ani byłych mieszkańców, ani osób z zewnątrz.

Chcielibyśmy usłyszeć od państwa szczerą ocenę tego, co się dotąd działo z naszą architekturą, choćby od naszego ostatniego spotkania jesienią 2011 roku. Równie cenne będą uwagi na temat przyszłości. Zmieniła się władza – od samego prezydenta wiem, że próbuje odblokować szereg tematów związanych z infrastrukturą, planami zagospodarowania przestrzennego, z inwestycjami. Mam nadzieję, że to nie tylko obietnice, ale realne możliwości miasta. Jak sądzę dziś się o tym przekonamy.

Konkurs architektoniczny na nowy magistrat przy Obotryckiej

Dariusz Górny, prezes gorzowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów RP-u:
- SARP wyznaczono do organizacji konkursu architektonicznego na przebudowę i rozbudowę urzędu miasta. Zapadły decyzje, że urząd pozostanie w centrum. Upadła idea, forsowana przez poprzedniego prezydenta, aby wyprowadzić urząd za Wartę. Właśnie przygotowujemy konkurs – jego cel to zagospodarowanie dawnego budynku policji. Przypominam, obiekt narożny przy Obotryckiej pełnił przed wojną funkcję ratusza – to był faktyczny urząd miejski w Landsbergu. Budynek, w którym teraz funkcjonuje magistrat niegdyś był siedzibą miejskiej kasy oszczędności. W tym kompleksie znajduje się również osiemnastowieczny sierociniec, który po wojnie również zajmowała policja. Mamy też do dyspozycji kilka terenów przyległych – będą wskazane w konkursie jako obszary możliwe do włączenia pod zabudowę.

Konkurs nie jest jeszcze oficjalnie ogłoszony – dopiero go przygotowujemy. Mam nadzieję, że nastąpi to lada dzień, dlatego podczas tej debaty nie mogą za dużo na ten temat mówić. Powiem za to, że magistrat w śródmieściu, skupiający w jednym miejscu wszystkie wydziały to z punktu widzenia rozwoju centrum bardzo dobry pomysł. Obecnie urząd ma aż osiem odległych od siebie lokalizacji.

Jakie mają być skutki konkursu i efekt realizacji budowy? Chodzi o wygodę mieszkańców – wszystkie sprawy załatwimy w jednym miejscu. Przypominam, teraz do wydziału komunikacji jedziemy za Wartę. Ze sprawami budowlanymi zgłaszamy się do wieżowca Watral na Manhattanie. Każdy wie, jak to funkcjonuje – daleko od ideału. Wartością dodaną będzie sprowadzenie do centrum większej liczby gorzowian, ale przede wszystkim urzędników. To powinno spowodować aktywizację bezpośredniego otoczenia urzędu. Chcemy tak sformułować warunki konkursu, aby jego przedmiotem nie było wyłącznie przygotowanie ciekawej, funkcjonalnej kubatury w centrum. Chodzi tez o to, aby pomyśleć o tym fragmencie miasta w szerszej perspektywie.

Konkurs z tytułem „Rozbudowa urzędu miasta i zagospodarowanie jego bezpośredniego otoczenia urbanistycznego” – oznacza, że chcemy, aby autorzy startujący w konkursie odnieśli się do pewnych związków samego ratusza z przyległymi, publicznymi strefami. Mam na myśli stare miasto, bulwar i rzekę oraz otoczenie samego ratusza – być może urodzi się tam jakaś struktura urbanistyczna, która będzie nową wartością w mieście. Nie będę zdradzał szczegółów, bo na tym etapie nie powinienem – tylko sygnalizuję, że taka inicjatywa ma miejsce. Terminy? Ogłoszenie konkursu lada dzień. W tej chwili trwają ostatnie konsultacje związane z konkursem – do połowy czerwca sprawa się faktycznie urodzi. Rozstrzygnięcie konkursu na przełomie października (składanie prac) i listopada (wyniki).

Jacek Bachalski:
- W grę wchodzi wykorzystanie terenu bądź budynku żłobka naprzeciwko ratusza?

Dariusz Górny:
- Wskazujemy go jako potencjalny obszar do zagospodarowania – konkurujący będą mieli możliwość zdecydowania czy chcą tę kubaturę wykorzystać. Być może jednak uda im się zmieścić ratusz w obrębie kwartału Obotrycka-Herberta-Sikorskiego. Możliwe, że przy pewnej powściągliwości udałoby się go wpisać w kwartał i nie wychodzić poza tą przestrzeń. Ale nie chcę wnikać w sprawy projektowe, bo sędziuję w konkursie nie i wypada mi cokolwiek sugerować. Chcemy otworzyć warunki dla architektów tak, aby do konkursu wpłynęły różne warianty, aby było w czym wybierać. Miasto w tym rejonie dysponuje kilkoma terenami do wykorzystania – wśród nich jest narożnik Obotryckiej i Sikorskiego oraz dawny parking policji. Zatem przestrzeni do zagospodarowania nie brakuje. Jak ją przetworzą konkurujący architekci? To zależy tylko od  nich. Mam nadzieją, że spłyną wartościowe rozwiązania.

Andrzej Cegielnik, przewodniczący Rady Okręgowej Lubuskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa:
- Wszystkie wydziały mają być zlokalizowane w nowym obiekcie?

Dariusz Górny:
- Takie jest założenie. Chcemy sprowadzić cały urząd do centrum – przede wszystkim dla wygody mieszkańców, ale też dla ożywienia śródmieścia. Będzie jeden wyjątek: pałacyk ślubów – ze względu na swoją reprezentacyjną formę pozostanie na dawnym miejscu przy Kazimierza Wielkiego.

Jacek Bachalski:
- Prace konkursowe mają uwzględnić miejsca parkingowe? Teraz bardzo ich tam brakuje.  

Dariusz Górny:  
- Nasze myślenie zaczęliśmy od kluczowego założenia: mamy już wypracowany model, który objawił się w konkursie na centrum Gorzowa sprzed sześciu lat. Zwycięska praca postulowała określone rozwiązania – zresztą powielały się w wielu innych – dotyczące układu komunikacyjnego. Były tam także postulaty związane z lokalizacją miejsc parkingowych. Sugerowały czy wręcz zalecały, aby wyprowadzać miejsca parkingowe poza założoną ramę komunikacyjną. Mam kilka slajdów, m.in. zwycięskiej pracy, jeszcze podczas tego spotkania wrócimy do tej sprawy i wyjaśnię, co mam na myśli, mówiąc o postulowanym układzie komunikacyjnym.

Krótko mówiąc, zalecenie jest takie, aby wyprowadzić parkingi poza obszar ścisłego centrum, a ruch w śródmieściu mocno uspokoić, łącznie nawet z podejściem do tematu zwężenia ulic. To trudny postulat. Nie będzie mógł być zrealizowany bez wnikliwej analizy sytuacji. Wiem, że jest planowane przygotowanie analizy komunikacyjnej dla centrum – to jest wrażliwy moment w całej tej sprawie. Nie możemy bez opinii mieszkańców zamknąć ulic i powiedzieć: „niech się dzieje jezioro na górce...”. Trzeba zbadać, co się stanie gdy ruch zostanie ograniczony. Na razie operując jedynie intuicją, wydaje nam się, że istotne spowolnienie, ograniczenie ruchu w centrum jest możliwe do zrealizowania. Układ komunikacyjny już istniejący i ewentualnie wzbogacony o przyszłe elementy takie jak kolejne przeprawy mostowe powinien sobie poradzić z udźwignięciem ruchu miejskiego.

Aby jednak nie obiecywać gruszek na wierzbie... Kilka dni temu odbyło się spotkanie m.in. z panem prezydentem, obecny był specjalista od mostów. Aby było jasne, to nie są działania z perspektywą dwóch, trzech lat. Chodzi o znacznie dłuższy okres, ale ważne, że temat został podjęty – zaczyna się o tym myśleć i bardzo dobrze. Kolega Andrzej Cegielnik z Izby Inżynierów Budownictwa również był na tym spotkaniu – wyraził chęć do współdziałania z urbanistami i architektami w kwestii tej analizy. To dobrze gdy do sprawy przyłączają się różne branże po to, aby efekt był satysfakcjonujący z każdego punktu widzenia.

Jacek Bachalski:
- Lokalizacja magistratu? Mam pewne wątpliwości. Na przykład związane z wykorzystaniem internetu – być może rewolucyjnie zmieni zapotrzebowanie na wizyty mieszkańców w urzędach. O magistracie ciągle myślimy obecnymi kategoriami. Możliwe, że za pięć lat tak duży urząd wcale nam nie będzie potrzebny. Nie będzie miała znaczenia odległość od petenta, bo większość spraw załatwimy za pośrednictwem sieci. Zastrzegam, nie mam nic przeciwko, aby publiczne pieniądze inwestować w piękne obiekt użyteczności publicznej, bo te będą generować inne ładne inwestycje. To dla mnie wystarczający argument. Jednak fakt rozwoju informatycznego dla sprawy nie jest bez znaczenia.                    

Dariusz Górny:
- Konkurs ma charakter koncepcyjny, zatem nie będziemy wnikać w szczegółowe rozwiązania technologiczne – także te związane z obsługa mieszkańców. Rzeczywiście nad wszystkim wisi postulat usprawnienia pracy urzędu w różnych aspektach m.in. kontaktu elektronicznego z gorzowianami. Jednak podkreślam, mamy określoną rzeczywistość – w urzędzie pracuje konkretna liczba ludzi. Są porozrzucani po całym mieście – sytuacja generuje dodatkowe koszty, bo powierzchnie biurowe muszą być wynajmowane przez miasto. Mając własną kubaturę tych kosztów nie ma. Oczywiście, że jednym z założeń konkursu jest to, aby magistrat przygotować optymalnie – nie generować niepotrzebnych kosztów.

Zwróciłem uwagę na aspekt wygody mieszkańców – on jest bardzo istotny, ale w całej sprawie jest wiele innych argumentów za zintegrowaniem magistratu. Zabudowa centrum, powstanie funkcji centrotwórczych, aspekt komunikacji wewnątrz urzędu – to wszystko również jest niezwykle pożądane.

To co się działo przez ostatnie lata – m.in. plan przeniesienia ratusza za Wartę, budowa filharmonii w odległej od ścisłego centrum lokalizacji gdy była alternatywna wersja przy Strzeleckiej – było po prostu błędem. Zaprezentuję dziś kilka slajdów – zapewne państwo nie pamiętają, ale był konkurs na filharmonię w lokalizacji przy ulicy Strzeleckiej. Ostatecznie temat nie został zrealizowany. W między czasie filharmonię wybudował Szczecin. My również mieliśmy ogromną szansę na obiekt o zbliżonej klasie. Jestem przekonany, że wtedy o Gorzowie też byłoby głośno – co jest niebagatelne, bo Szczecin ma teraz dobra prasę. Ich obiekt jest tańszy od naszego, w świetnym miejscu i ma spektakularny wygląd – ma prestiżową nagrodę architektoniczną. Wygrał konkurencję z 400 budynkami użyteczności publicznej w całej Europie. Co istotne, wybitna architektura nie zawsze musi się wiązać z gigantycznymi wydatkami.   

W Gorzowie nie mamy zabytków klasy zerowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby robić porządną nową architekturę. Liczymy, że konkurs na magistrat da taki efekt – będziemy mieli kawałek dobrej architektury w centrum i istotny fragment ładnego otoczenia urbanistycznego. To ważne, bo nie chodzi tylko o budowanie murów i zostawianie wokół krzywych chodników czy dziurawych ulic.

Jacek Szymankiewicz, wiceprezydent miasta:
- Jeżeli chodzi o obawy czy wraz z rozwojem społeczeństwa cyfrowego i odpowiedniej infrastruktury będzie potrzeba świadczenia usług w magistracie w takim wymiarze jak dotąd. Zaznaczam, że trzeba myśleć o etapowaniu dyskutowanej inwestycji. Taki cel będzie nam przyświecał już po rozstrzygnięciu konkursu. Wiadomo, że inwestycja o takiej skali jednorazowo nie jest do udźwignięcia dla miasta. Stąd zabezpieczenie potrzeb będzie się odbywało w etapach. Jeżeli faktycznie okaże się, że część koncepcji będzie nie do zrealizowania z uwagi na brak potrzeb to po prostu będziemy ją zamykać.

Porównajmy sytuację urzędu wojewódzkiego: poza biurem paszportowym praktycznie nie ma tam obsługi klienta, a obsada kadrowa jest mniej więcej na tym samym poziomie co nasza kilka lat temu. Mimo, że wprowadzono tam pełny elektroniczny obieg dokumentów. Zatem o znaczącym ograniczeniu liczby urzędników myślałbym w kategoriach dziesięcioleci, nie kilku lat – tu sytuacja znacząco się nie zmieni. Jeżeli chodzi o urząd miejski, zapotrzebowanie na obiekt będzie jeszcze przez długie lata.

Jan Kochanowski:
- Decyzje o budowie urzędu w centrum już zapadły. To dobrze choćby ze względu na potrzebę odbudowy niszczejącej tkanki miejskiej. Analizując sytuację w perspektywie kilkunastu lat sądzę, że pomysł wybudowania nowego urzędu na przykład za Wartą, ale nie za pieniądze miasta a inwestorów zewnętrznych w powiązaniu z urzędem, mógłby być dla mieszkańców korzystniejszy. Można by rozłożyć spłatę kredytu na 30 lat, pozyskać kapitał przedsiębiorców prywatnych, banków i inny – w konsekwencji umieścić w dużym obiekcie kompleks administracyjno-biurowy. Tak miasto uciekłoby albo przynajmniej zniwelowałoby koszty takiej inwestycji. Ten sposób myślenia pozwala na to, aby zrobić na raz kilka ważnych rzeczy dla miasta, w tym odbudować i wykorzystać do innych celów niszczejący obiekt przy Obotryckiej.

Wiem, że samorządy boją się partnerstwa publiczno-prywatnego i stąd ostrożność, ale centra administracyjne powinny właśnie tak powstawać i przynosić korzyści choćby w postaci zwalniania mieszkańców z obciążeń budżetowych.

Przyznaję, osobiście nie boję się urzędu za Wartą, bo choćby w Kostrzynie przeniesienie na nieczynne przejście graniczne magistratu budziło ogromne kontrowersje a teraz wszyscy są zadowoleni z takiego rozwiązania – wystarczyło uruchomić sprawną komunikację z centrum miasta do urzędu. Nikt tam nie skarży się, że jest daleko do urzędników. To nie znaczy, że źle oceniam pomysł z urzędem w samym centrum. Pozostaje jednak fakt, że to drogie rozwiązanie...

Jacek Szymankiewicz:
- Sygnalizowany montaż finansowy równie dobrze można wykorzystać do przebudowy obiektu przy Obotryckiej.

Jan Kochanowski:
- Tak, ale nie wiem czy prywatny inwestor zechce włożyć własne pieniądze w stare budynki.

Jacek Szymankiewicz:
- Zbliżony problem byłby również w sytuacji budowy magistratu na Zawarciu. Prezydent Wójcicki zresztą zwraca uwagę, że jednym z pomysłów na współfinansowanie budowy jest leasing zwrotny. Nie ma sporu co do tego, że takie inwestycje można finansować z różnych źródeł – również w partnerstwie publiczno-prywatnym.

W rzeczy samej chodzi o co zupełnie innego. Czy decydujemy się na pozostawienie samemu sobie ważnego fragmentu miasta, praktycznie skazując go na degradację w każdym aspekcie. Czy też stawiamy na jego rewitalizację i rozwój. Na to pytanie prezydent Wójcicki wyraźnie odpowiedział ostatecznie rezygnując z koncepcji magistratu za Wartą. W tym przypadku źródła finansowania to drugorzędna sprawa.
            
ciąg dalszy zapisu debaty w najbliższy poniedziałek

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x