przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Minister Rafalska: Jak jestem w Gorzowie, telefon dzwoni bezustannie [WYWIAD]

Z MIASTA


2016-01-20 20:05
56481

(fot./źródło: www.mpips.gov.pl)

O programie „500+” i sensie istnienia Urzędów Pracy a także m.in. o „trupach w szafie” i reakcjach ludzi spotykanych na ulicach rozmawialiśmy z Elżbietą Rafalską, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz posłanką Prawa i Sprawiedliwości.  

Znalazła już Pani „trupy w szafach” swojego ministerstwa? Tak to się zazwyczaj pyta, gdy nowa ekipa przychodzi po poprzednikach…

Na szukanie trupów w szafie nawet nie mam czasu, aczkolwiek na pewno zrobimy audyt zewnętrzny w ministerstwie. Własnymi siłami jest bardzo trudno. Oczywistą sprawą jest, że przyglądamy się jak poprzednicy organizowali ministerstwo. To jednak nie jest pierwszoplanowy temat, są ważniejsze.

Akurat Pani poprzednik, minister Kosiniak-Kamysz był ceniony nie tylko przez stronników koalicji PO-PSL?

Pan Kosiniak-Kamysz na pewno nie był ministrem wojującym. Ja mam raczej ocenę nierównego traktowania obszarów polityki społecznej. W jednych działo się lepiej, w innych gorzej. To była taka nierówna kadencja w przypadku pana ministra Kosiniaka-Kamysza.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – tak ten resort nazywa się od początku nowej kadencji. W Pani przypadku trzeba chyba jednak jeszcze dodać człon „minister Gorzowa” po ostatnich tematach dotyczących akademii i hali sportowej?

[śmiech] Może lepiej minister z Warszawy i poseł z Gorzowa. Jednak większość mojego politycznego życia to bycie w opozycji. Jedynie za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości byłam, na „dzień dobry” przewodniczącą senackiej komisji samorządu terytorialnego a potem wiceministrem pracy w trudnym koalicyjnym układzie. To też nie była bułka z masłem. Dziś współpraca w rządzie jest inna niż w układzie koalicyjnym. Dziś wrócić do rzeczywistości politycznej, w której realizuje się to co mówi a nie tylko komentuje, jest czymś zupełnie innym. Będąc w opozycji można pisać interpelacje z różnym skutkiem, wydawać oświadczenia czy organizować konferencje. W rządzie podejmuje się decyzje, które dają konkretne efekty. Jako człowiek sportu powiem, że to jest jak rzut za trzy punkty w końcówce meczu. Pewnie powoli moja aktywność zawodowa będzie wygasać, więc to co udało się teraz załatwić daje frajdę.

Pozostając przy terminologii sportowej: chyba trochę odwróciły się role w tej grze politycznej. Kiedyś Pani mówiła, że niewiele można zdziałać będąc w opozycji, teraz robi to Pani poseł Sibińska na konferencjach prasowych…

W opozycji zawsze można ciężko pracować, choć moi koledzy często mówili „po co ganiasz z tymi pustymi taczkami”? Ludzie jednak wybierali nas po to, żebyśmy ciężko pracowali, a nie użalali się, że jesteśmy w opozycji. Robimy to, co na miarę możliwości wyznaczają nam różne role. Jak to w życiu: raz na górze, raz na dole. My byliśmy bardzo długo w opozycji i z perspektywy czasu widzę jak niebywałe jest to, że w Gorzowie i całym województwie przetrwaliśmy przez ten czas bez odejść wybitnych postaci czy awantur wewnątrz partii. Inne partie potrafią się rozsypać po oddaniu władzy, działacze szukają swoich miejsc na listach. U nas była duża stabilność. Ludzi wiąże tu idea a nie prywatny interes.

Obecnie temat numer jeden to program „500+”. Trwają konsultacje, są już jakieś konkretne wnioski?

Tych wniosków jest bardzo dużo. W konsultacjach udział biorą głównie samorządowcy, którzy mówią o tym, czy zdążą finansowo i organizacyjnie do wypłat. Pytają kiedy wejdzie ustawa i ile dostaną pieniędzy na wykonanie zadania. Dyskusja jest szeroka i cenna, ponieważ biorą w niej udział praktycy. To ludzie, którzy zajmują się wypłatami świadczeń. My w Warszawie mamy rozpoznanie bardziej teoretyczne, tu jest zderzenie z ustawy z życiem.

Dyrektor Gorzowskiego Centrum Pomocy Rodzinie informowała, że w związku z programem trzeba będzie zatrudnić dodatkowe osoby w urzędzie. Czy są wyliczenia ilu urzędników trzeba będzie dodatkowo zatrudnić w skali kraju?

Już przed świętami rozmawiałam z panią dyrektor Pawlak, pytałam jak to wygląda w Gorzowie. Usłyszałam wtedy, że mimo braku ustawy, GCPR przygotowuje się do jej wejścia. Obsługi trzech milionów rodzin nie da się zrobić bez dodatkowego zatrudnienia. W skali kraju może być to około siedmiu tysięcy etatów. Na to będą środki z prowizji na wypłatę świadczenia wychowawczego. W tej chwili wypłatę aktualnych świadczeń rodzinnych obsługuje podobna ilość pracowników w wydziałach czy OPSach. Dotyczy to dwóch milionów rodzin.

A co z ulgami podatkowymi dla rodzin wielodzietnych? Model węgierski łączy świadczenia ze zmniejszaniem obciążeń fiskalnych.

Ulgi są i pozostaną. Właściwie we wszystkich systemach krajów prowadzących politykę rodzinną są wypłacane powszechne świadczenia. W naszym przypadku pierwszy raz wprowadzamy takie wypłaty bez górnego limitu dochodowego.

Kiedy krzywa demograficzna powinna drgnąć w górę?

Mamy nadzieję, że stanie się to dość szybko, choć wiemy o powolnym charakterze procesów demograficznych. To się nie dzieje z dnia na dzień. Zresztą samo wydłużenie urlopów rodzicielskich nie wpłynęło pozytywnie na postawy prokreacyjne.

Złośliwi mówią, że Urzędy Pracy najczęściej dają pracę tamtejszym urzędnikom. Ubiegłoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał ich niską efektywność. Czy PUP-y mają jeszcze sens istnienia?

Powiatowe Urzędy Pracy są bardzo surowo oceniane. One oczywiście działają w ramach funkcjonującego prawa. Mają też zadania administracyjne: rejestr czy dzielenie środków z funduszu pracy na aktywne przeciwdziałanie bezrobociu. W maju miną dwa lata, gdy Powiatowe Urzędy Pracy działają w ramach nowej ustawy, mówiącej o profilowaniu bezrobotnych. Ocenimy, jak ten okres wpłynął na poprawę efektywności zatrudnienia bezrobotnych korzystających ze środków funduszu pracy i zobaczymy co dalej.

Raport NIK mówił też o wielu przypadkach szybkiego powrotu do grona bezrobotnych tych, którzy znaleźli prace przez PUP.

Niestety jest tak, że wystarczy kilka dni zatrudnienia, żeby uważać osobę za efektywnie zaktywizowaną. To błędne mechanizmy, które wymagają zmiany.

Myślę, że wielu gorzowian wraz z nominacją Marka Surmacza na stanowisko komendanta głównego Ochotniczych Hufców Pracy dowiedziało się, że ta instytucja jeszcze istnieje. Jaka dziś jest jej rola?

To prawda i właśnie dlatego jest tam Marek Surmacz, któremu nie można odmówić determinacji i woli zmian. OHP zajmują się przygotowaniem młodzieży z różnych środowisk, realizują programy europejskie. W cieniu etykietyzującej nazwy realizują ważne zadania dla bezrobotnych. Jeszcze będąc wiceministrem pracy chciałam zreformować OHP, włącznie ze zmianą nazwy i napotkałam na potworny opór. Nie chciał też tego robić koalicjant. Ze szkodą dla hufców. To instytucja funkcjonująca na poboczu jak pan zauważył, wymagająca pilnych zmian. Oczywiście nie chcę tu nikogo straszyć. To będą dobre zmiany.

Wróćmy do sejmu. Jak wygląda z Pani perspektywy współpraca z lubuskimi parlamentarzystami?

Na razie to mam czas na współpracę tylko ze swoimi wiceministrami [śmiech]. To początek kadencji, niektórzy zakładają dopiero biura poselskie. Współpraca zależy od tego, czego ma dotyczyć. Oczywiście w sytuacji niechęci politycznej, jaką PO adresuje do nas, jest trudna. My po prostu robimy swoje.

W Gorzowie Pani bywa teraz na pewno rzadziej…

Bywam, w soboty i niedziele staram się być, choć nie zawsze się to udaje. Prawdą jest, że w czasie gdy byłam posłem, przebywałam tydzień w Warszawie i tydzień w Gorzowie.

Można odetchnąć w czasie tych rzadszych chwil w rodzinnym mieście?

Żartuje pan chyba [śmiech]. Właśnie wtedy telefon dzwoni bezustannie, nie mogę nawet wejść do sklepu. To też sprawy poselskie, które wymagają bieżącego prowadzenia. Nikt mnie z tych obowiązków nie zwolni. Myślę jednak, że w ciągu pół roku, szczególnie gdy wejdzie ustawa „500+”, sytuacja się trochę uspokoi.

A gdy Pani jest w Gorzowie, ludzie podchodzą na ulicach, pytają o bieżące sprawy?

Uśmiechają się, pozdrawiają, życzą powodzenia, mówią „niech Pani się trzyma”. W kampanii zdarzały się trudniejsze sytuacje. Teraz nie narzekam

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x