przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Dyrektor Gawłowski: ktoś nie płaci za śmieci? Zajmie się tym zespół [WYWIAD]

Z MIASTA


2016-02-25 16:03
50850

fot. Filip Górecki

Pół roku temu szefem biura Związku Celowego Gmin MG-6 został Andrzej Gawłowski. Czy to wystarczy na ocenę różnic w pracy między Gorzowem a Piłą, z której pochodzi? Czy będą niższe ceny za wywóz śmieci i co z przyłączeniami do kanalizacji? O tym i nie tylko w rozmowie z dyrektorem.

Przed sześcioma miesiącami objął pan stanowisko dyrektora biura ZGC MG6. Wystarczający czas, żeby znaleźć podobieństwa i różnice z doświadczeniami w pańskiej rodzinnej Pile?

Zdecydowanie tak. Różnice są w niektórych aspektach dosyć istotne. Z tych różnic wynika to, że mamy w Gorzowie elementy systemu wymagające korekty.

Mówił Pan podczas konferencji prasowej po powołaniu na nowe stanowisko o brakujących osobach w systemie. To liczba rzędu kilkunastu tysięcy. Czy udało się te osoby „odnaleźć”, bądź wiadomo jak to zrobić?

Spróbujmy to skwantyfikować. Według danych GUS na 31 grudnia 2014 roku, na terenie działania ZCG MG-6 mieszkało 163,7 tys. osób. My mamy obecnie w systemie około 138 tysięcy osób. Należy przy tym mieć świadomość, że staliśmy się narodem nomadów, szukając pracy w innych miejscowościach i poza granicami kraju. Także wiele osób studiuje poza miejscem zamieszkania. Można więc zakładać, że faktyczna różnica między osobami zarejestrowanymi w systemie a produkującymi śmieci wynosi około 7-8 tysięcy. Te osoby są stopniowo odnajdywane. Wysyłamy stosowną korespondencję, żeby deklaracje zostały uzupełnione. Ponadto od kwietnia uruchomimy w ramach obecnej kadry, dwu-trzy osobowy zespół do spraw kontroli i windykacji, który ma szczegółowo zajmować się tymi kwestiami. Chcemy również posłużyć różnymi informacjami posiłkowymi, które pozwolą na ustalenie osób nie podających deklaracji.

Wspominał Pan w sierpniu również o kwestii nieruchomości niezamieszkałych, czyli głównie tam gdzie prowadzona jest działalność gospodarcza. To dziś także istotny problem?

Myślę, że tak. W tym przypadku bazami danych, służących do odnalezienia jednostek nie składających deklaracji jest centralna ewidencja działalności gospodarczej. Należy też pamiętać, że duża część firm znajduje się w zasobach spółdzielni mieszkaniowych. One są objęte deklaracjami, które składają wspólnoty. Poszukiwanie dotyczy tych, które mają własne nieruchomości. Będziemy je ustalali. Pewnym mechanizmem jest też działalność operatorów systemu, którzy są zobowiązani do podawania przypadków, gdy odbierają jakieś odpady, nie mając złożonej deklaracji.

Jaka jest skala zadłużenia u progu działalności zespołu windykacyjnego?

Trudno jeszcze to ocenić, jesteśmy w trakcie porządkowania informacji finansowych. Możemy powiedzieć, że wpływy do budżetu związku, zwłaszcza po regulacji opłaty w roku ubiegłym, wskazują brak zagrożenia dla budżetu. Starcza na zapłacenie operatorom i utrzymanie biura. Trzeba jednak dalej pracować nad uszczelnieniem systemu. To może pozwolić na inne skalkulowanie opłaty.

Jak wyglądają perspektywy na obniżenie w bliższej lub dalszej przyszłości opłaty za wywóz śmieci?

To bardziej złożony aspekt, ponieważ nie dotyczy tylko umieszczenia wszystkich zobowiązanych do tego osób w systemie. To również kwestia kosztu samego systemu. Jesienią czeka nas kolejny przetarg na sektor pierwszy, czyli pięć gmin wokół Gorzowa. Trudno przewidzieć dziś jego efekty a więc i koszty na następny rok. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której w przyszłym roku odbędą się przetargi na wszystkie trzy sektory. Pokaże nam to łączne koszty systemu. Są one zależne od zamiarów oferentów, ale też innych czynników. Czekamy na ukazanie się rozporządzenia ministra środowiska w zakresie standardów selektywnej zbiórki. To może narzucić pewne droższe rozwiązania. Obecny system „suche-morke” będzie musiał prawdopodobnie ulec zmianie. Zostaną prawdopodobnie wprowadzone standardy selekcji odpadów. Jest to notabene rzecz oczekiwana przez mieszkańców. Mamy zgłoszenia o braku możliwości selekcjonowania odpadów. Warto dodać, że jeśli chodzi o nieruchomości zamieszkałe to 17,6 proc. deklaracji (10 proc. mieszkańców) dotyczy nieselektywnej zbiórki. Jeśli patrzymy na zbierane strumienie odpadów zaczynamy mieć wątpliwości, czy te proporcje rzeczywiście są takie. To element, który także będziemy kontrolować.

Na dziś nie wiemy jaka to skala różnicy pomiędzy deklaracjami a faktyczną segregacją?

Dopóki nie zaczniemy tego rozliczać na konkretne nieruchomości, zawsze ta skala pozostanie abstrakcją. Mamy jednak przykład Kielc, gdzie zainstalowano system odbioru odpadów, pozwalający na posiadanie pełnej bazy danych. Tam jest i GPS, ważenie odpadów i weryfikowanie wszystkiego. Dzięki temu można do każdego wytwórcy odpadów podejść i powiedzieć, że deklaracja nie jest zgodna ze stanem faktycznym. Czy taki system wdrożymy? Musimy jeszcze poczekać. Niemniej jednak chcemy na przełomie przyszłego roku, bez względu na rozporządzenie ministra opracować nowy regulamin utrzymania czystości. Wprowadzający lub nie pewne elementy segregacji odpadów. Chcemy to podać do publicznej wiadomości i poddać pod społeczną dyskusję a w finale mieć z wyprzedzeniem system. Po to, żeby być gotowym do przetargów oraz mieć czas na szeroką kampanię informacyjno-edukacyjną, m.in. o obowiązkach zarządców nieruchomości, wywoźników i związku. Po to, żeby system był kompletny i dobrze zakotwiczony w świadomości.

Pozostając jeszcze w temacie finansowym. Są głosy, że zbyt mało jest informacji o możliwości kontroli swojego indywidualnego konta. Czy jest tu pole do zmian?

Zdecydowanie tak. Powoli finiszujemy etap tworzenia zupełnie nowej strony internetowej związku. Myślimy o wprowadzeniu tam pewnego ułatwienia w celu pobrania i wypełnienia druków deklaracji czy zmiany deklaracji a także sprawdzenia swojego konta. Myślę, że w najbliższych miesiącach strona będzie już dostępna.

Mówił Pan na wspominanej konferencji prasowej o sygnałach dotyczących wrzucania przez wywoźników wszystkich śmieci naraz. Takie głosy pojawiały się już wcześniej. Jest z tym problem?

Zdarzają się takie sygnały od mieszkańców. Żeby jednak podjąć jakieś działania, czy to ze strony związku czy innych instytucji, potrzebne są twarde dowody naruszenia przepisów prawa, które stanowią, że selektywnie zebranych odpadów nie należy mieszać.

Co z kolorowymi pojemnikami, czy one mogą zostać wprowadzone?

To jeden z elementów, który będziemy chcieli wprowadzić w ramach przyszłego regulaminu. Uważam, że „pstrokaciznę” można wyeliminować. Sprawa wiąże się też ze wspomnianym rozporządzeniem ministra, który prawdopodobnie razem ze standardami segregacji nałoży kolorystkę pojemników. Czyli niebieskie na papier, żółte na tworzywa sztuczne, zielone na szkło, czerwone lub brązowe na bioodpady czarne na zmieszane. Dziś mieszkańcy często podnoszą, że pojemniki mają jedną naklejkę, nierzadko obróconą do ściany. Przypomnieliśmy operatorom systemu o obowiązkach z tego wynikających. Skierowaliśmy również informację do zarządców nieruchomości i wspólnot mieszkaniowych na temat ich obowiązków. Do kłopotliwych sytuacji dochodzi na posesjach, gdzie operator nie ma dostępu. Wystawia się gabaryty za budynkiem o czym wywoźnik nie wie. Dobra komunikacja między wszystkimi uczestnikami odbioru odpadów jest konieczna.

Pamiętam, że gdy na spółdzielnie spadł obowiązek odbioru deklaracji była wśród nich swego rodzaju niepewność. Jak to na dziś wygląda?

Właściwie od samego początku było wiadomo, że taki obowiązek na spółdzielnie wpadnie. W ogromnej większości przyjęto to do wiadomości, ale z niezadowoleniem. To trwa od lutego ubiegłego roku. Spółdzielnie poskładały deklaracje jednak w kwietniu, więc powstała pewna dziura. Ten temat ciągnął się przez wiele miesięcy. Po uzgodnieniach z największymi spółdzielniami na terenie miasta, czyli Górczynem, Staszica i Dolinkami (będziemy też rozmawiali z następnymi), zawarliśmy pewne porozumienia. Deklaracje zostaną uzupełnione, choć mimo wszystko spółdzielnie będą miały z tym problem. Trzeba będzie pozyskać od mieszkańców opłaty za luty i marzec. Wiele osób płaciło jakby z rozpędu na konto związku, musieliśmy te pieniądze, jako nienależne oddać. Tylko w ubiegłym roku przyjęliśmy prawie 17,5 tysiąca wniosków o zwrot nadpłaty. Do końca roku wypłaciliśmy 1,152 miliona złotych. W tej chwili temat jest rozwiązany. Od stycznia wpłynęło 79 wniosków, wypłaty realizowane są na bieżąco.

Zostawmy śmieci. Co z przyłączeniami do kanalizacji? Do końca roku trzeba było osiągnąć określony efekt ekologiczny.

Szczęśliwie na złożony wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, termin rozliczenia został przesunięty na koniec czerwca tego roku. Mamy ustalony z PWiK ścisły harmonogram realizacji zadań. Rozliczany go na posiedzeniach zarządu. Ostatnie miało miejsce w ten wtorek. Z informacji posiadanych w tej chwili jesteśmy na poziomie zaawansowania na poziomie 85 procent. Są jeszcze uruchomione działania mające na celu nakłonienie mieszkańców do podłączenia się. Zgodnie z przepisami można tego obowiązku nie wykonać tylko w wypadku posiadania przydomowej oczyszczalni ścieków, spełniającej wymogi prawne. W każdym innym przypadku przy dostępnej kanalizacji nieruchomości muszą być podłączone. Wobec najbardziej opornych będziemy musieli stosować grzywny.

Jaka jest wysokość tych grzywien?

Zostało to ustalone na kwotę 1,5 tys. złotych. Rachunek jest zresztą prosty. Przyłączenie często wynosi poniżej tysiąca, czasami ponad dwa. Właściciel skalkuluje co mu się opłaci. Czasem jednak są sytuacje kłopotliwe, rodzące konieczność wykonania dłuższego przyłącza niż 5-10 metrów, co podwyższa koszty. Warto jednak pamiętać o solidaryzmie społecznym. To nasz wspólny interes, żebyśmy ten efekt ekologiczny uzyskali i nie musieli oddawać znaczących kwot.

Na koniec jeszcze jeden temat, który Pan poruszył na początku swojego urzędowania. Czy będą zmiany w zarządzaniu samym ZCG MG-6 oraz biurem?

Mamy opracowany projekt nowego statutu związku, będziemy go konsultować z nadzorem wojewody. Pewne zmiany nastąpią. Będą skutkowały m.in. bardziej proporcjonalną w stosunku do zamieszkania reprezentacją gmin w zgromadzeniu związku. To gremium się poszerzy do 20 osób. Na mocy nowego statutu miałby działać bardziej profesjonalny zarząd. Dopuszcza się możliwość, że dwóch członków na ośmiu proponowanych mogłoby nie być członkami zgromadzenia, a więc byliby to „fachowcy do wynajęcia”. To pozwoli na większą profesjonalizację działań.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x