przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

Ostatni taki Sejm(ik)

Z MIASTA

red.
2024-02-06 10:21
8250

Leszek Sokołowski w naszym cyklu „Co czują mieszkańcy”: – Gorzów będzie miastem prowincjonalnym o marginalnym znaczeniu posiadającym mniej niż sto tysięcy mieszkańców już pod koniec kolejnej dekady.

Gdy w 1998 roku ówczesny rząd prof. Jerzego Buzka przyjmował propozycję reformy administracyjnej, a koalicja rządząca Polską głosowała nad rewolucją w funkcjonującym systemie samorządowym nikt wtedy nie przypuszczał, że przyniesie on tak głęboką polaryzację naszego kraju na różnym szczeblu. Wielcy stali się jeszcze więksi, średni spadli do roli dostarczycieli siły roboczej dla aglomeracji, a mali? Mali stanęli w miejscu i nawet instytucje powiatu niewiele zmieniły dla lokalnych społeczności. Reforma przyniosła rozczarowanie choć są i tacy, którzy na zmianach skorzystali.
 
W zamyśle autorów wielkie województwa miały być gotowe do ponadregionalnych inwestycji. Takich, które swoim zasięgiem miały być konkurencyjne dla europejskich subregionów i miały wchłonąć kapitał inwestycyjny na miarę swoich możliwości. Województwa z silną władzą samorządową, wygrywające demografią i skupiające wokół swych stolic średnie miasta powiatowe to miała być odpowiedź i zdrowa konkurencja dla niemieckich landów, francuskich regionów czy hiszpańskich prowincji. Zdawano sobie sprawę, że tylko Wielkopolska – nie tylko z nazwy – mogła być równorzędnym partnerem dla Brandenburgii, a Dolny Śląsk dla Saksonii. Wspomnieć dla porządku należy jeszcze Pomorze zachodnie i partnera z drugiej strony granicy – Meklemburgię. 
 
Choć w tym ostatnim przypadku obecne województwo zachodniopomorskie z powodzeniem koresponduje ze swoim sąsiadem zza Odry (najbiedniejszym w całym RFN). Tak miało być, ale nie było. Gdy ogłoszono wstępny projekt na 12 regionów to od razu pojawiły się głosy niezadowolenia. Racjonalne argumenty ekonomiczne i socjologiczne musiały ustąpić demagogicznym i często partykularnym interesom politycznym. Pojawiły się porozumienia miast (umowa paradyska), uchwały rad gmin o przyłączeniu czy odłączeniu od historyczno-kulturowych związków (Międzychód, Wolsztyn, Wschowa) aż do lobbingu na rzecz określonej mniejszości (Opole). I tak z dobrego pomysłu stawiającego dalekosiężne cele, wykraczające poza życie polityczne jednej czy dwóch kadencji wprowadzono hybrydę składającą się z szesnastu województw z czego jedynie dziesięć spełnia kryteria takiego nazewnictwa. Pozostałe istnieją tylko z powodów politycznych.
 
W październiku 2023 roku pojawiła się realna analiza stanu faktycznego (bez polityki) i propozycja zmian (tym bardziej bez polityki). Opracowanie Instytutu Sobieskiego (bardzo rzeczowa analiza) w gorączce wyborczej zupełnie zostało pominięte, a w województwie lubuskim kompletnie zignorowane. Uderza ona bowiem w fundamentalną podstawę na jakiej nasze województwo zbudowano. Podważa sens istnienia dwustolicowości, krytykuje okrojenie północnej części (powiat myśliborski) i w skali makro pokazuje, że region o sile miliona mieszkańców bez miejskiej aglomeracji i potencjale co najmniej 0,5 mln mieszkańców nie dogoni nigdy swoich partnerów, bo partnerem dla nich nigdy nie będzie. Opracowanie przygotowano i opublikowano jako wstęp do dyskusji. Jak wiadomo nikogo lub prawie nikogo to nie zainteresowało.
 
Każdy zainteresowany tematem może bez trudu odnaleźć tę ciekawą analizę, ale jest coś bardziej zastanawiającego. W zbliżających się wyborach dokonamy elekcji na różne szczeble samorządu terytorialnego. Od rad gmin po Sejmik Województwa. I ten ostatni odpowiedzialny za zrównoważony rozwój naszego regionu jest zainteresowany najbardziej tym, aby nie zmieniło się nic w sferze funkcjonowania. Uważam jednak, że obecnie wybierani radni są ostatnimi jacy zasiądą w siedzibie przy Podgórnej 7 w Zielonej Górze jako samorządowcy lubuscy. Dlaczego? Przyczyna jest dość oczywista i każdy uważny obserwator zmian politycznych dostrzegł, że Gorzów Wielkopolski z dania głównego w 1999 roku stał się przystawką, którą wyrywać sobie będą z jednej strony Pomorze zachodnie (z akademickim Koszalinem i metropolią nad zalewem), a z drugiej poznańska Wielkopolska, której bliżej będzie do Kalisza i Piły niż miasta na siedmiu wzgórzach wielkopolskim zwanym tylko z nazwy. Zdecydowanie jednak bardziej zainteresowany jest bezpośrednią autostradą do granicy. Nikt w Poznaniu za Gorzów umierał nie będzie choć “wielkopolski” przecież. 
 
Żadnej dyskusji, żadnych targów – jak mawiał Aleksander II – “żadnych marzeń, panowie”. Gorzów będzie miastem prowincjonalnym o marginalnym znaczeniu posiadającym mniej niż sto tysięcy mieszkańców już pod koniec kolejnej dekady. Miastem, w którym najważniejszą dyskusją, którą toczą mieszkańcy jest przymiotnik w nazwie miasta czy – o zgrozo! – przebieg ścieżki rowerowej nad Kłodawką. Ta ostatnia sprawa wzbudza tak wielkie emocje, że podczas spotkania w ramach konsultacji “spowiadali” się mieszkańcom architekci, wykonawcy i inwestor. Trudno winić gorzowian o to jaki jest poziom i tematy debaty skoro – ostatnie wybory parlamentarne pokazały dobitnie – polityków do parlamentu uchwalającego prawo w naszym kraju z Gorzowa wysłaliśmy dwoje. To świadczy o tym, że straciliśmy jako mieszkańcy związek z miejscem, w którym urodziliśmy się i mieszkamy. Możemy zapytać publicznie czy to brak zaufania do lokalnych liderów politycznych czy pragmatyzm naszych mieszkańców pokazujący, że gorzowianie są gotowi oddać władzę ludziom z zewnątrz? Oznaczać to może także, że jako mieszkańcy jesteśmy gotowi zamieszkać w innym regionie, a przy tym nie czujemy związku emocjonalnego z miastem, subregionem gorzowskim, a może – szerzej – naszą polską historią ziem zachodnich czy tradycją trzech/czterech pokoleń Polaków w Gorzowie. Jeśli tak, to czy politycy gotowi są zaakceptować to na co jesteśmy – jako społeczeństwo – przygotowani? Jak głębokie zmiany w nas zaszły i czego oczekujemy? Pytajmy, dyskutujmy, zabierajmy głos, bo jak zapisano w konstytucji z 1505 roku (początek sejmikowania): “Nic o nas bez nas” choć odnoszę wrażenie decyzja już zapadła w bliskiej perspektywie.
 
Leszek Sokołowski 

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x