przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

więcej

Gorzów 2050: Betonoza po gorzowsku

KOMENTARZE

Barbara Przybylak
2020-10-12 12:38
16901

(fot. Agnieszka Witczak)

W połowie 2014 roku potrzeba ratowania Alejek na Marcinkowskiego stała się katalizatorem zmian politycznych w Gorzowie. Wydawało się, że Gorzów czeka skok cywilizacyjny... 

Można było przypuszczać, że ideały głoszone przez Ludzi dla Miasta, polegające m.in. na konsultowaniu z gorzowianami wszelkich, ważnych dla nas decyzji oraz kierunków rozwoju Miasta z ogromnym poszanowaniem środowiska naturalnego staną się codziennością. Że będą stanowiły solidny fundament rozwoju nowoczesnego Gorzowa na miarę XXI wieku.
 
Po sześciu latach muszę przyznać z żalem, że ogromne nadzieje i kredyt społeczny pokładany w nowej ekipie rządzącej Gorzowem nie spełniły się. Planowanie przestrzenne infrastruktury oraz technologie wybierane do realizacji tych planów są całkowicie sprzeczne ze środowiskiem naturalnym i korzyścią mieszkańców. Władze Miasta stawiają tylko na łatwość utrzymania infrastruktury kosztem środowiska i piękna.
 
Co takiego zmieniło się w Gorzowie, że stając w lipcowy poranek w centrum Miasta jęknęłam półgłosem, rozejrzawszy się wokół po nowym gorzowskim deptaku na ulicy Sikorskiego? BETONIARNIA! Widok upchanych w betonowe doniczki drzew sprawił, że żal zalał moje serce. Jak można?!
 
Beton i asfalt jako materiał konstrukcyjny i budowlany sprawdza się świetnie. Jednak trudno powiedzieć, że są rozwiązaniem dekoracyjnym i wysoce estetycznym, szczególnie w otoczeniu XIII-wiecznej Katedry. Gorzowskim „hitem” są zapewne betonowe donice, w których posadzono kikuty drzew. Swoją szpetotą przerastają nawet Dominantę, która swego czasu stała się sławna w Polsce. Na dodatek mam wątpliwości jakiej wielkości drzewa, rosnące w doniczkach, wyobrażali sobie autorzy tej koncepcji. Typ bonsai? Nie jesteśmy Japonią. Nie potrzeba studiów rolniczych, aby sobie wyobrazić, że za chwilę m.in. reprezentacyjne wejście do Urzędu Miasta – wizytówkę Gorzowa będzie zdobił uschnięty badyl w otoczeniu trzech śmietników. Aż chciałoby się zakrzyknąć: Jaki Pan, taki kram!
 
Zastanawiam się, gdzie był Architekt Miejski czy Miejski Ogrodnik, kiedy zatwierdzano projekt zagospodarowania centrum. Czy estetyka nie ma żadnego znaczenia? Wprawdzie zjawisko zabetonowywania centrów polskich miast jest zjawiskiem powszechnym. Czytając opracowania Pana Jana Mencwela, nie mam co do tego wątpliwości. Jednak czy musimy ten trend kopiować w Gorzowie?
https://magazyn.wp.pl/finanse/artykul/betonoza-ciezka-choroba-polskich-miast
 
W wielu miejscach pojawiły się „zabetonowane” drzewa. Natomiast w innych, w których drzewa rosły wcześniej w ziemi, brutalnie je wycięto – poniżej (w galerii zdjęć) ozdoba skweru w centrum Miasta, przy ulicy Strzeleckiej. Ciekawa jestem, co powiedzieliby na taką rewitalizację zieleni miejskiej, członkowie przed i powojennego Towarzystwa Upiększania Miasta?
 
Inną kwestią jest brak konsultacji społecznych w sprawie potrzeby i formy nowego deptaka miejskiego. Teraz daje się zauważyć zwiększoną niewygodę przejazdu ulicą przy dawnej Łaźni Miejskiej, na której  już wcześniej, w godzinach szczytu, tworzyły się, jak na Gorzów, ogromne korki.
 
Jako ekonomistka, mam również wątpliwości, czy w mieście wielkości Gorzowa jest możliwość wygenerowania takiego ruchu mieszkańców, żeby zaludniły się, zarówno Bulwary nadwarciańskie, jak i deptaki na Chrobrego i przy Katedrze. Czy znajdzie się tylu restauratorów, „kafejkarzy”, którzy zdołają utrzymać swoje lokale przy takim rozproszeniu spacerujących? Zwłaszcza że konkurują z galeriami handlowymi, nieszczęśliwie ulokowanymi w centrum Miasta. Czy naprawdę znajdą się spacerowicze, którzy zechcą chodzić po deptakach, podziwiać smętne, puste witryny po dawno zamkniętych sklepach (ul. Chrobrego, Wełniany Rynek) i napawać oczy betonozą?
 
Kolejna kwestia zmian i rewitalizacji miejskiej związana jest z wysuszaniem gruntów. Setki metrów kwadratowych betonu w Gorzowie nie sprzyjają retencji wód opadowych. Wygląda na to, że nikt nie przejmuje się regularnymi podtopieniami dużych obszarów miejskich, które pojawiają się w wyniku krótkotrwałych ulew. Nie akumulujemy wody w terenach zielonych, bo ich systematycznie ubywa.
 
Stąd mój, ale i pewnie wielu innych, wrażliwych ludzi apel do Włodarzy Miasta: ODBETONUJCIE DRZEWA! Posadźcie te drzewa w centrum Miasta do ziemi! Posadźcie je tam, gdzie jest ich naturalne miejsce do życia, skąd będą mogły czerpać wodę i składniki, do tego, aby móc zdrowo rosnąć, rozwijać się i cieszyć nasze oczy swoim pięknem! Taki Gorzów 2020, 2030 czy 2050 chciałabym widzieć.
 
Czy podobnie jak ja myślicie Państwo, że rządzący dla własnej wygody tracą umiar w wyrywaniu przyrodzie kolejnych fragmentów, czego konsekwencje poniesiemy my i nasze dzieci w niedalekiej przyszłości? Przyczyną takiego gospodarzenia może być np. wysychanie Warty.
 
A miało być inaczej!
 
Barbara Przybylak
Sympatyk Lubuskiej Sieci Innowacji
 
0.01.jpg
1.02.jpg
2.03.jpg
3.04.jpg
4.05.jpg
5.06.jpg
6.07.jpg
7.08.jpg
0
01234567
 
 

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x