przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

Na debacie: kompetencje ważniejsze niż kwalifikacje

Z MIASTA

red.
2024-03-29 08:41
7750

Już po czwartej debacie wyborczej – tym razem w Bibliotece Herberta o edukacji czyli także o tym, czego miejscowe firmy oczekują od młodych wchodzących na rynek pracy. To kolejne spotkanie D. Jacka Bachalskiego, kandydata na prezydenta miasta, w ramach cyklu debat. 

Przypomnijmy, były już cztery debaty – o roli imigrantów i ich integracji dla rozwoju Gorzowa oraz o wpływie aktywności kulturalnej w mieście na dobrobyt mieszkańców, także o perspektywach dla gorzowskiej aglomeracji.
 
Na debacie: Gorzów bez imigrantów się wyludni
Kultura – biznes, niech wzajemnie się napędzają
Wielki Gorzów: z którymi gminami go tworzyć? 
 
Z kolei wczoraj, 27 marca debatujący w Bibliotece Herberta mierzyli się z pytaniem: Co nasza szkoła ma do naszych pieniędzy? (Jaki model kształcenia potrzebujemy?)
Przypominamy, ostatnia debata, tuż po świętach – 3 kwietnia (środa), 17.00: Jaka infrastruktura w Gorzowie? Portal gorzow24.pl jest patronem medialnym przedwyborczych rozmów o Gorzowie. 
 
Debaty przygotowuje D. Jacek Bachalski, przedsiębiorca, społecznik, wydawca gorzow24.pl, zarazem kandydat na prezydenta Gorzowa. Na spotkaniach są też kandydaci do rady miasta z komitetu Lewicy – ugrupowanie popiera kandydaturę Bachalskiego w wyborach samorządowych 2024, 7 kwietnia.      
 
więcej informacji o kandydacie i jego programie dla miasta na: 
https://www.facebook.com/BACHALSKI
http://bachalski.pl/?fbclid=IwAR1S0DIUrjuhXIxnpSmW_VS1ud-8Wa2SVg4w7FD62PgWnsd1qwKxEaTSgoQ
 
najważniejsze wątki poruszane na wczorajszym spotkaniu  
 
Po pierwsze: kompetencje 
D. J. Bachalski zaczął dyskusję od spostrzeżeń dotyczących kwalifikacji i kompetencji wchodzących na gorzowski rynek pracy młodych ludzi. Mówił o tym, że prowadząc rekrutacje rzeczywiście interesuje go CV. Sprawdza w jakich kołach zainteresowań działał kandydat, jakie zadania wykonywał, jak sobie radził w pracy w zespole, jakie miał praktyki i gdzie, jakie ma spostrzeżenia dotyczące działania firmy, ale nie mniej ważne są kompetencje pozaszkolne, pasje... – Całe życie jestem pracodawcą. Nawet nie wiecie jak trudno znaleźć jest osobę z wartościowym doświadczeniem z okresu szkoły czy nawet studiów. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że to przesądza o tym, jaką będę miał dla nich funkcję, odpowiedzialność, zakres zadań i ostatecznie, jaki poziom zarobków im zaproponuję – zaznaczył.
 
Właśnie to miał na myśli wskazując temat/pytanie debaty – co ma szkoła do naszych pieniędzy?Powołał się na przykład obecnego na sali Jana Kochanowskiego, byłego parlamentarzysty, obecnie kandydującego do rady miasta. Bachalski podkreślił, że jego życiorys pokazuje, że aktywność pozaszkolna miała większe znaczenie dla kariery politycznej niż formalne wykształcenie... – Moim pomysłem jest przeprojektowanie naszej szkoły, rzeczywiste angażowanie się miejskiej edukacji w nauczenie młodzieży samodzielność i współdziałania dla osiągania lepszych efektów w późniejszym życiu zawodowym – zadeklarował.                                         
   
Dodał, że dla niego jako pracodawcy ważniejsze są kompetencje niż kwalifikacje. Bo to kompetencje wskazują czy młody człowiek starający się o pracę już zetknął się i rozwiązał problem w swojej profesji. Jeżeli ma za sobą takie doświadczenie to dla pracodawcy to zupełnie inna jakość pracownika. 
 
Odpowiedzialność za powierzone zadanie
Bachalski przywołał też bieżące wyniki badań uczniów w skali światowej, analiza dotyczyła 43 krajów – polskie dziewczynki mają najniższą samoocenę, a polscy chłopcy przodują w przemocy. Takie zjawiska potem przenoszą się do pracy. – Najczęściej do mnie na stół trafiają CV z gorzowskiej AJP. Z tych dokumentów i późniejszych rozmów kwalifikacyjnych niestety wynika, że ci młodzi ludzie nie są przygotowani do ponoszenia odpowiedzialności za powierzone im zadania i nie mają też w tej materii żadnego doświadczenia – zauważył. 
 
Dodał, że stąd w Gorzowie niskie zarobki i w konsekwencji pretensje za niskie wynagradzanie. Uważa, że kompetencje, odwaga wzięcia na siebie odpowiedzialności za powierzone zadanie to dwie kluczowe sprawy, mające bezpośredni wpływ na wysokość wpłaty. 
 
Krzysztof Kołecki, kandydat do rady miasta wspomniał, że szkoły koncentrują się na kwalifikacjach, zapominając o kompetencjach. Aby za kwalifikacjami szły kompetencje potrzeba odpowiednio przygotowanych i dobranych nauczycieli. – Rzadko zdarza się, aby pedagog miał praktykę popartą pracą w firmach czyli w miejscu gdzie się rozwiązuje konkretne problemy zawodowe – ocenił. 
 
Praktyka ma znaczenie 
Mateusz Hawryluk, jeszcze uczeń gorzowskiego Ekonomika, ale już kandydat do rady miasta podniósł temat praktyk, które najczęściej nie spełniają oczekiwań zarówno uczniów, jak i organizatorów takich zajęć czyli firm. Ponadto zauważył, że na lekcje przedsiębiorczości powinni być zapraszani właśnie przedsiębiorcy, aby dzielić się swoimi doświadczeniami, także w dziedzinie rozwiązywania konkretnych problemów związanych z prowadzeniem firmy, podejmowanych decyzji dotyczących rozwoju przedsiębiorstwa czy wybierania strategii.
 
– Jestem z Ekonomika, w zawodzie technik handlowiec. W trzeciej i czwartej klasie w maju mamy praktyki zawodowe w przedsiębiorstwie. Bez tego nie będzie promocji do kolejnej klasy. Ale istotą jest, aby był szeroki wybór takich praktyk. W ramach zajęć zapoznajemy się ze strukturą firmy. Na koniec otrzymałem certyfikat ukończenia praktyk a nasza grupa gwarancję pracy w tej firmie. Pracowałem tam także w wakacje – przedstawił sytuację.        
               
Dodał, że ceni sobie takie praktyki, bo przedsiębiorca poznaje, ale też przygotowuje potencjalnego pracownika do konkretnych zadań, realizowanych właśnie w tej firmie w taki sposób. Niestety nie zawsze tak się zdarza.   
 
Ewa Piekarz, była wiceprezydent, aktualnie kandydująca do rady miasta zaznaczyła, że przez wiele lat praktykant nie był mile widziany w firmie. Dopiero ostatnio przedsiębiorcy dostrzegli korzyść w organizacji praktycznej nauki zawodu uczniom. – W latach 70 do połowy lat 80 moja firma miała klasę przyzakładową w zespole szkół elektrycznych. Potem zrezygnowano z takiej klasy, ale przyjmowano uczniów na praktyczną naukę zawodu. Z kolei w drugiej połowie lat 90 i później, z tego typu przygotowania firmy również się wycofały. Moja nie, bo była zakładem patronackim Elektryka. To był wyjątek. Stąd były ogromne problemy z tym, aby znaleźć opiekunów praktyk w zawodzie, który jest – wydawałoby się – przydatny w każdej firmie – przedstawiła sytuację.  
 
Stwierdziła również, że pracodawcy w wielu zawodach – przede wszystkim technicznych – muszą sporo włożyć w to, aby zorganizować praktykę dla młodego człowieka. Ostatnio już ich to nie zniechęca – zaczynają rozumieć, że gdzieś fachu trzeba się nauczyć, a szkoła może być dobrym partnerem w pozyskiwaniu pracowników. – To prawda, że wykształcenie rzutuje na przyszłe życie, także wysokość zarobków. Ale hasło debaty odczytuję też nieco inaczej: co szkoła ma do naszych pieniędzy, jako pieniędzy samorządowych? Organem założycielskim większości szkół podstawowych i średnich jest samorząd. Subwencja oświatowa nigdy nie pokrywała w stu procentach wydatków nawet na płace dla nauczycieli. Nie mówiąc już o remontach, inwestycjach i innych wielu niezbędnych rzeczach, które dzięki pieniądzom mogłyby się dziać w szkole, a z powodu ich braku po prostu się nie dzieją. Edukacja dla samorządu to ogromny wydatek budżetowy i o tym także trzeba pamiętać – zaznaczyła.
 
Inwestycja w edukację to nasz obowiązek 
Jan Kochanowski, były parlamentarzysta, kandydat do rady miasta przypomniał, że subwencja jest kierowana dla ucznia – zatem to od liczby uczniów zależy jak wysoką subwencję gmina otrzyma. Z kolei władze miasta, jako gospodarz, decydują czy w szkole ma być stu czy pięciuset uczniów. Jaką kwotę przekażą na utrzymanie budynku szkoły. – Tam gdzie gminy polikwidowały szkoły i zostawiły tylko jedną, tam wystarczy. Ale tam gdzie edukacja jest rozbudowana – jest wiele obiektów, potrzebne jest zaplecze edukacyjne w postaci warsztatów, pracowni, kosztownego wyposażenia – subwencja to o wiele za mało. Masz kilkadziesiąt budynków w mieście to musisz je jakoś utrzymać – zaznaczył. 
        
Dodał, że w bardziej skomplikowanej sytuacji edukacji – a taka jest w Gorzowie – kluczowe jest racjonalne wydawanie środków. Zatem wiele zależy od organizacji edukacji i strategicznego, przemyślanego wydawania pieniędzy, ale też gospodarowania terenem. Szkoła powinna się dwa razy zastanowić, ile chce mieć obiektów, jakie, czy trzy, może lepiej dwa boiska.   
 
– Jeżeli chcemy mieć wykształconych ludzi to nie możemy sobie założyć, że w 120-tysięcznym mieście poprowadzimy 20 szkół podstawowych, może trzy średnie i to jest koniec naszych ambicji. Rezultaty takiego myślenia mogą być złe – zwróciła uwagę E. Piekarz.      
 
– Ale jednak jakieś podstawowe założenia musimy przyjąć – zauważył D. J. Bachalski.  
 
– Tak, jednak trzeba pamiętać, że 40 procent uczniów w Gorzowie to przyjezdni. Samorządy, z których przyjeżdżają ci uczniowie nie dopłacają ani złotówki do procesu edukacji, bo właśnie subwencja idzie za uczniem – dodała pani Ewa.
 
Kontynuując myśl zaznaczyła, że jeżeli rzeczywiście chcemy mieć dobrze wykształconych młodych ludzi to należy wspomóc samorząd, nie dokładać zadań bez pokrycia finansowego. Taka praktyka stosowana jest od zawsze... – Poważna rozmowa o pieniądzach na edukację musi się odbyć, bo samorządy w dłuższej perspektywie czasowej takiego obciążenia nie wytrzymają. Albo będą rezygnować ze swoich ambicji w tej dziedzinie – wtedy zostaną nam podstawówki i dwa, trzy licea. Wtedy w ogóle nie zobaczymy młodzieży w Gorzowie – stwierdziła.          
 
J. B. Bachalski wykluczył taką perspektywę. Stwierdził, że inwestycja w edukację – z punktu widzenia interesu społecznego – jest najbardziej rentowna. Szczególnie w dłuższej perspektywie czasowej. Specjalnie przygotowane do analiz algorytmy wskazują, że pieniądz wydany na edukację się zwraca. Przyznaje jednak, że problem jest skala wydatków w krótkim horyzoncie czasowym. – Będąc odpowiedzialnym za rozwój miasta, mimo wszystko trzeba ten ciężar unieść – podkreślił. 
 
Wszystkie edukacyjne ręce na pokład 
Kolejnym szeroko omawianym wątkiem był poziom finansowania szkół – szczególnie problemy z zagospodarowaniem środków z subwencji oświatowej, które, z założenia, tylko w części pokrywają wydatki samorządu na edukację. Dyskutanci mówili też o koncepcji praktyk wakacyjnych dla najlepszych absolwentów szkół o profilu technicznym, ale także o odpowiednim wynagradzaniu nauczycieli najzdolniejszej młodzieży – olimpijczyków, oraz adekwatnym systemie stypendialnym dla utalentowanych uczniów.
 
Kilka wypowiedzi dotyczyło też wagi dobrych praktyk zawodowych dla młodzieży – rozmówcy zwracali uwagę, że uczniowie często ich wartości nie dostrzegają. Dlatego rolą nauczycieli/wychowawców jest tłumaczenie, argumentowanie, że weryfikowanie wiedzy w praktyce jest nieocenione dla dalszych losów, kariery zawodowej i zarobków młodych ludzi.
 
Innym istotnym zagadnieniem na debacie była współodpowiedzialność za organizację edukacji. Debatujący zgodnie zauważyli, że w ten kosztowny proces powinny być włączane – przez miasto – organizacje pozarządowe, firmy i wszystkie zainteresowane podmioty, łącznie z samorządami zawodowymi i uczelniami. Taka strategia sprawi, że deficyty finansowe w tej dziedzinie zejdą na drugi plan.
 
poniżej fotorelacja z debaty o gorzowskiej edukacji 
 
 
0.IMG_9337.JPG
1.IMG_9340.JPG
2.IMG_9343.JPG
3.IMG_9349.JPG
4.IMG_9359.JPG
5.IMG_9364.JPG
6.IMG_9366.JPG
7.IMG_9368.JPG
8.IMG_9394.JPG
9.IMG_9398.JPG
10.IMG_9402.JPG
11.IMG_9404.JPG
12.IMG_9410.JPG
13.IMG_9420.JPG
14.IMG_9424.JPG
15.IMG_9430.JPG
16.IMG_9431.JPG
17.IMG_9436.JPG
18.IMG_9437.JPG
19.IMG_9445.JPG
20.IMG_9449.JPG
21.IMG_9457.JPG
22.IMG_9466.JPG
0
012345678910111213141516171819202122

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x